1. Przypadek Michała cz.XXXIV


    Data: 27.06.2021, Autor: Iks

    ... Lucjan Banaś. W materiałach, które zgromadził duża część była zredagowana w sposób, który winą za przekręty obarczał Zajdla, Cichockiego czy nawet Marzenę Tracz. Cwaniak, pewnie szykował sobie koło ratunkowe. Skorzystałem z tego, wysyłając do lokalnej gazety właśnie te spreparowane dane. Oczywiście zachowałem wszelkie środki ostrożności. Najpierw, ciemną nocą, wrzuciłem zwykły list do skrzynki pocztowej. Takich przesyłek nikt nie rejestruje, jeśli nie zaadresujesz koperty, nie ma możliwości ustalenia nadawcy. Przesadą może było, że obchodziłem się z tym listem w gumowych rękawiczkach, ale byłem zadowolony, ze swojej ostrożności. Adresatami tej korespondencji byli dziennikarze z lokalnej gazety, znanej z krytyki miejskich władz. Przekazałem im instrukcję, którego dnia oraz w jakim miejscu znajdą pendrive'a z sensacyjnymi materiałami. Nie byłem pewien, czy od razu potraktują tajemniczą propozycję poważnie, więc byłem gotów wysyłać kolejne przesyłki do skutku. O dziwo, pierwszy raz wystarczył. Czyżby lokalne media cierpiały na brak dobrych tematów? Gdy nadeszła pora, wysłali w wyznaczone miejsce pracowników. Tu również byłem ostrożny, obserwując z ukrycia jak podejmują ze skrytki nośnik.
    
    W ten sposób świat dowiedział się jacy źli ludzie stąpają po okolicznej ziemi. Jak rzekłem, była to wersja, według której ojciec Laury o sprawie wiedział, ale nie bawił w brzydkie rzeczy, a jeśli już to pod dużym przymusem. Został skrzywdzony, zmuszony do przekrętów oraz podłości przez trzy ...
    ... razy gorszych towarzyszy. Brudne interesy, przekręty na większą i mniejszą skalę, syfy. Cały ten szlam wynurzył się, śmierdząc na kosmiczną odległość. Na rewelacje męża Anny odpowiedzieli od razy oskarżani przez niego przyjaciele. Zadziałała ludzka natura oraz instynkt obronny. Ci, którzy dopiero co szli ramię w ramię, od teraz stali się wrogami Banasia. Broniąc się przed umiejętnie spreparowanymi oskarżeniami, dzielili się z mediami swoim spojrzeniem na aferę. O dziwo, były one spójne i zgodne w jednym. Szefem produkcji fabryki przekrętów był Lucjan Banaś. Mieli na to również dowody, co sprawiło, że znalazł się z nimi w tej samej, czarnej dupie. Równie głęboko. Nie, przepraszam, znacznie głębiej.
    
    Drżąc z obawy, jednocześnie próbowałem sobie wyobrazić jak musiał być teraz wściekły. Byłem pewien, że oddałby naprawdę dużo, aby się dowiedzieć kto wpakował go w tak poważne tarapaty. Z tego powodu, ograniczyłem się do biernego obserwowania sytuacji. Przyczaiłem się starając się stopić ze zwykłym, pozbawionym sensacji światem Nie chciałem robić zamieszania, które mogłoby wskazać mnie jako osobę, która sprzedała mediom śmierdzące rewelacje. Doskonale w roli bezpiecznego azylu sprawdzał się dom. Byłem wdzięczny światu, bogom czy losowi za świetnych rodziców. Byłem dużym, dorosłym już facetem, ale ich obecność, normalność i ciepło działały niczym balsam na moje skołatane nerwy. Grzecznie wracałem ze szkoły, od razu po zajęciach, zawiesiłem kontakty z kochankami, wykorzystując ten ...
«1234...27»