-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... niczym wściekła żmija. Z satysfakcją dostrzegłem jednak, że zabiera się, za ściąganie ciuchów. - To jakaś chora akcja! - Eee tam, od razu chora - skwitowałem ją, zabierając się za ściąganie spodni i slipów. - Mamy dwudziesty pierwszy wiek, świat idzie do przodu, ludzie są coraz bardziej otwarci i... - Zamknij się, debilu! - Przerwała mi Laura, zła jak podrażniony szerszeń. Zdjęła bluzkę, zostawiając biustonosz i nerwowo szarpała guziki i suwak spodni, nie mogąc sobie z nimi poradzić. - Pomóc ci? - spytałem kpiąco. Stałem w samych gaciach, czekając z całkowitym negliżem na to co zrobi córka Banasia. W odpowiedzi ujrzałem uniesiony środkowy palec dziewczyny. Wyraźnie źle się czuła w tej sytuacji. Pomimo tego, po chwili stanęła przede mną naga jak gwiazda magazynów dla dorosłych. Niezgrabnie i mało skutecznie próbowała zasłonić najbardziej wstydliwe miejsca, ale zwyczajnie zabrakło jej rąk. Nie była ośmiornicą, więc skupiła się na zakryciu łona i krocza. Pomimo tego, zdążyłem wypatrzeć wąski pasek krótko przystrzyżonych włosków. Biorąc ze mnie przykład, obróciła się, aby udowodnić, że nic nie ma na ciele, co by mogło zarejestrować naszą rozmowę. Z satysfakcją dostrzegłem rumieńce wstydu na jej policzkach. Nie litowałem się, zasłużyła na dużo większe upokorzenie. Jednocześnie poczułem znajome mrowienie w jądrach. Fiut ożywił się nieznacznie, co wychwyciła Laura, zezując w jego stronę. Mogłem Banasiównej nie lubić, ale musiałem w duchu przyznać, że była atrakcyjna. ...
... Zgrabna, zaokrąglona odpowiednio, tam gdzie płeć piękna być powinna. Jej piersi, tyłek i cała figura robiły wrażenie. Przez ułamek sekundy przyszedł mi do głowy pomysł, że mogłaby być częścią mojego haremu. Natychmiast się jednak skarciłem w myślach. Przecież to była Laura Banaś! Chyba mi się styki w mózgu przegrzały?! Zanim pospiesznie zaczęła się na powrót ubierać, dostrzegłem na przedramionach i plecach dziewczyny kilka sinawych śladów. - Te siniaki to od wpadania na ścianę? - spytałem, nie chcąc zadawać tego pytania wprost. Raczej znałem odpowiedź i pomimo, że nie lubiłem Laury, to przez moment zrobiło mi się jej żal. - O co ci chodzi? - odpowiedziała pytaniem, wyraźnie zmieszana. - Chcę okazać minimum empatii - odparłem, z wykrzywioną miną. - To nie chciej! - mruknęła rozeźlona. - Nie ma takiej potrzeby. - Ok, jak chcesz. - Potaknąłem. - Skoro grę wstępną mamy za sobą, przejdźmy do rzeczy. Powiedz jak tam rodzinna atmosfera? - Odwal się! Nic ci do tego! - odpowiedziała naburmuszona Laura. Wyraźnie nie była sobą. - Sam doprowadziłeś do tego syfu, a teraz się nabijasz! Posrany psychopata! - Poważnie myślisz, że to ja stoję za upadkiem twojego starego? - żachnąłem się oburzony. Grałem swoją rolę, chroniąc własny tyłek. - A niby kto inny?! - Ogarnij się, proszę. - Wzruszyłem ramionami. - Chodzimy do liceum, za niedługo będziemy zdawać maturę. Za kogo ty mnie masz? Za Jamesa Bonda, agenta tajnych służb czy innego intryganta? - Casanovą też nie ...