-
Morderca z Przedmieścia
Data: 28.06.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
Kolejna kropla uderzyła w brudną szybę. W budynku panowała względna cisza. Siedziałam pochylona nad fotografiami z miejsca zbrodni. Na całe szczęście całą sprawę miałam już za sobą, mogłam zapomnieć o całym tym bajzlu. Chociaż nie, nie mogłam o niej zapomnieć. Ostatni raz spojrzałam na raport. Coś mi się nie zgadzało. Zaczęłam czytać go dokładnie. "Ofiara miała otarcia na nadgarstkach". Wzięłam do ręki zdjęcie. To się zgadzało. Na nadgarstkach denata widniały purpurowe pręgi. Techniczni dowiedli, że otarcia pochodziły od grubej liny. Określili nawet jej producenta. "Denat odbył stosunek seksualny, tuż przed śmiercią. Partnerka – nieznana". Tego techniczni nie dali radę ustalić. Sama badałam próbki. Nie znalazłam DNA kobiety. Sprawdzałam miliony razy. Rozumiem, że mogli użyć prezerwatywy, ale żeby nie zostawić żadnych śladów?! Niewiarygodne. "Cios tępym narzędziem w potylicę. Rana nie była przyczyną śmierci." Wzięłam do ręki zdjęcie przedstawiające ofiarę, leżącą na brzuchu, z twarzą skierowaną do ziemi. We włosach miał zaschniętą krew. Wyglądało to okropnie. Brunatne kołtuny, wyglądające jak nigdy nie prany dywan. Po czterech latach pracy, nie zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Obejrzałam fotografie dokładnie. Nie zauważyłam niczego szczególnego. Zagłębiłam się w dalszą lekturę raportu. "Przyczyna śmierci – uduszenie". Najczęstszy sposób uśmiercania. Tak mężowie zabijają swoje niewierne żony, tak żony mordują kochanki swoich mężów. Czy to nie ironia? Spojrzałam na ...
... zegarek. Dochodziła 20:30. Włączyłam lampkę, stojącą na drewnianym, poobdzieranym biurku. Wróciłam do studiowania tekstu. Analizowałam w myślach każde słowo, każdy, nawet najmniejszy szczegół. "Podejrzany nie przyznaje się do winy". Fajnie, w takim razie ciężko będzie wygrać tą cholerną sprawę. Zero odcisków palców, brak śladów genetycznych. Tylko małe niezgody między ofiarą, a podejrzanym i lina pochodziła z domu podejrzanego. Dochodzą do tego świadkowie, którzy widzieli ich razem. Jeśli będziemy mieli przychylną ławę przysięgłych i miłego sędziego, to może się nie skompromitujemy. - Ej, lala! Ty jeszcze tu? – Robert stanął koło mojego biurka i zaczął przyglądać się zdjęciom. – Daj już temu spokój. Sprawa zamknięta. Gość siedzi w pierdlu i długo z niego nie wyjdzie. - Mi coś nie pasuje. – Powiedziałam biorąc do ręki następne zdjęcie. Robert stanął z mi plecami i pochylił się, niby przypadkiem muskając moje ucho ustami. – Dystans! – Odsunął się posłusznie. Robert wiedział, że cenie swoją osobistą przestrzeń, której żaden facet - dla własnego bezpieczeństwa – nie powinien mi zabierać. – Czemu facet nie przyznaje się do winy, skoro mamy na niego dowody. Słabe, bo słabe, ale jakieś są. Gdyby się przyznał, dostał by niższy wyrok. Każdy dobry adwokat, by mu to poradził. - Może ma nadzieję, że go w sądzie uniewinnią – burknął niezadowolony. - Może. – Zaczęłam szczypać zębami dolną wargę. To zawsze pomagało mi się skupić. Robert przyglądał mi się bacznie. – Odmaszerować ...