-
Morderca z Przedmieścia
Data: 28.06.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... żołnierzu! – Wskazałam mu palcem drzwi. Westchnął głośno i szurając nogami, powlókł się do wyjścia. Wyjęłam telefon z torebki. Dziewięć nieodebranych połączeń od mojej córki. Boże! Miałam ją odebrać z treningu! Zgarnęłam zdjęcia do szuflady, uważając by się nie pogięły. Raport rzuciłam niedbale na biurko Mateusza. Jego kolej na oddanie go szefowi. Wyszłam szybkim krokiem z budynku, grzebiąc po torebce w poszukiwaniu kluczyków do samochodu. Weszłam, właściwie wbiegłam na parking. - Są! – odetchnęłam z ulgą. Otworzyłam drzwi do Chevroleta Aveo, którym zwykłam podróżować. Przekręciłam kluczyk w stacyjce i ruszyłam do domu. *** Jechałam pół godziny myśląc, co powiedzieć córce. Paulina mnie udusi. Znowu ją olałam! Czuję się z tym podle. Ona zawsze mi wybaczała. Tyle razy ją zawiodłam, a ona za każdym razem mi wybacza. Pamiętam, jak raz zapomniałam o jej urodzinach. Przypomniało mi się tydzień(!) później! Prowadziłam wtedy sprawę bezgłowej kobiety. Paulina wiedziała ile mam roboty, po prostu nie chciała mi zaszkodzić. Wtedy zrozumiałam jaką mam wspaniałą córkę. W szkole dostaje same najlepsze oceny. - Przynajmniej o to nie musisz się martwić. – mówiła mi. Wjechałam na podjazd. Mieszkałam w dużym domu z wielkim ogrodem. Z moją pensją mogłyśmy sobie na to pozwolić. Kupiłam go, jak jeszcze byłam z Arkiem. Dawno i nieprawda. Wysiadłam z samochodu. W pokoju mojej córki paliło się pomarańczowe światło. Otworzyłam drzwi do domu. Gdy tylko przekroczyłam jego próg, ...
... ogarnął mnie błogi spokój. W dal odpłynął idiotyczny raport. Zdjęłam z nóg buty na obcasie i rzuciłam je niedbale w kąt. Na boso przeszłam przez szeroki korytarz. Miękki dywan przynosił ulgę obolałym stopą. Odstawiłam torebkę na komodę. Z piętra dochodziło dudnienie muzyki. Uśmiechnęłam się, sama do siebie. Weszłam po szklanych schodach na górę. Ich chłód kojąco działał na zmęczone całym dniem stopy. Pamiętam dokładnie, jak bałam się chodzić po tych schodach. Miałam wrażenie, że spadam. Podeszłam do drzwi od pokoju mojej córeczki. Córeczki... hmm... właściwie to córy. Stanęłam w otwartych drzwiach. Paulina skakała na środku pokoju, z całej siły uderzając w skórzany worek treningowy. Przeskakiwała z nogi na nogę, co chwilę chowając głowę między owiniętymi bandarzami, pięściami. Po skroniach spływały krople potu. Policzki miała czerwone z wysiłku. Grzywka przykleiła się jej do czoła. Oparłam się o framugę drzwi. Z głośników płynęła muzyka. Zapewne Skrillex. Często go słucha. Jak dla mnie to tylko jazgot, ale skoro ona taki jazgot lubi, to trudno, wytrzymam to. Odskoczyła w tył, uniosła nogę nad ziemię i wykonała wykop. Spojrzałam na ścianę pokrytą medalami i dyplomami. Na półkach stały błyszczące puchary. Paulina od wielu lat trenuje capoeire, grappling i inne pierdoły. Wygrywa rozmaite turnieje. Po jej wyglądzie, na pewno nie można by było tego poznać, choć jest wysoka i dobrze zbudowana. Ma szerokie, umięśnione ramiona, płaski brzuch, szerokie biodra i długie ...