1. Czesc szosta: Zosia


    Data: 29.06.2021, Kategorie: Inne, Autor: Michal Story

    Nie dawały mi spokoju dwie rzeczy od ostatniego spotkania z Iwoną. Po pierwsze to co powiedziała. Sprzedała przyjaciółce naszą historię? Na głowę upadła? Co z tego, że nie powiedziała, że mieszkam drzwi w drzwi? I co znaczy "chce cię poznać"? Ja nie chcę, po co mi kłopoty? I ile jej powiedziała? Ale póki co nie dane mi się tego dowiedzieć.Po drugie - motylki. Nie spodziewałem się tego po sobie, ale suwak na skali "jednorazowy skok w bok - kochanka - partnerka" w przypadku Iwony niebezpiecznie przekroczył połowę dystansu.Mimo, że Iwona sugerowała, że w piątek też będzie chętna i gotowa to zdecydowałem się nie skorzystać. Dozujmy sobie doznania pomału, zresztą po intymności zbliżenia dnia poprzedniego trochę zaczęły mnie nachodzić obawy.Dla pewności, żeby nie zapukała do drzwi po prostu "uciekłem" z domu, po co kusić tego diabełka? Połaziłem po galerii, zaszedłem też do sklepu Izy, pamiętacie, tej od przymierzalni. W sumie nie miałem pomysłu na te spotkanie (czy ona w ogóle mnie jeszcze pamięta?), wszedłem na żywioł. W sklepie tym razem było wyraźnie więcej klientów niż ostatnio, pobłąkałem się między stojakami z ubraniami, zerkając na dziewczyny z obsługi, Izy nie wypatrzyłem.- Przepraszam - spontanicznie, trochę bez namysłu zagadałem dziewczynę robiącą porządek na wieszakach - Iza może dzisiaj pracuje?Spojrzała na mnie lekko zdziwiona, czego mogę chcieć od Izy? Nie jestem stary, zresztą, dbam o siebie i zazwyczaj daje się mi mniej lat niż mam. Ale jakby mnie ...
    ... zestawić z Izą to pewnie różnica wieku byłaby widoczna, choć nie rażąco.- Tak, ale na rano, już poszła.No tak, przecież nie będzie tu siedzieć od bladego świtu do zmierzchu.- Ok, dziękuję.- Przekazać coś? Jutro będziemy się widzieć.- Nie, dziękuję, do widzenia - odwróciłem się i wyszedłem.Co mi do łba strzeliło? A jeśli okazałoby się, że jest w pracy, gdzieś na zapleczu? Co miałem powiedzieć? "O cześć, pamiętasz mnie? To ja, ten od tego orala w przymierzalni"? Dobrze jednak, że jej nie było.Dni mijały mi w rytmie "Beata ma na pierwszą zmianę, Beata ma na drugą zmianę i coś może się wydarzy z Iwoną".Dodatkowo doszedł codzienny rytm "Beata ma drugą zmianę, może znajdę coś w skrzynce".Póki jednak co - zero kontaktu, nawet nie mijaliśmy się na schodach. I tylko za ścianą stuk stuk stuk, zaciskające mi żołądek w supeł.Tego pamiętnego tygodnia znajomi rozpuścili info, że robimy imprezę, piątek, gdzieś na mieście, zaczynamy o siódmej wieczór. Beata z początku chętna koniec końców wykręciła się, że niby nie za bardzo się czuje, ciężki dzień w pracy. Ale wiedziałem, że za niektórymi z uczestników wypadu nie przepada. Nie naciskałem, trudno, bywa że wychodzimy osobno.Spotkaliśmy się na Starym Mieście. Z minuty na minutę grupka się powiększała, jak już zjawili się wszyscy weszliśmy do pierwszego lepszego pubu. Zazwyczaj rak robimy, pełen spontan, bez rezerwacji, bez celu, na żywioł.Wśród znajomych była też dziewczyna o imieniu Zosia. Słabo ją znam, ot - znajoma znajomego, zdaje się ...
«1234...»