1. Czesc szosta: Zosia


    Data: 29.06.2021, Kategorie: Inne, Autor: Michal Story

    ... przedszkolanka.Przyszła sama, bo "mąż ma drugą zmianę", czyli nie singielka, już mi się podoba, zajęte są najciekawsze.Nie jakaś specjalna piękność, ale oko zawiesić jest na czym.Czarne szpilki na czerwonej platformie, ale to zło jest dla męskiej wyobraźni, czarne delikatne rajstopy, nad kostką albo wzorek albo tatuaż, ciężko ocenić tak bez gapienia się, szeroka spódnica nad kolana, bluzka dokładnie w tej samej czerwieni co część buta. Szyk, ale seksowny szyk. Zero biżuterii nie licząc zegarka, włosy czarne, krótkie, makijaż tak delikatny, że prawie żaden.Co do urody trudno mi się wypowiedzieć, niebrzydka, ale też nie zmiękczająca nóg. A propos nóg - świetne, wysportowane, mocno wyciągnięte tymi szpilkami.Obciąłem też inne panny w towarzystwie - niektóre ładniejsze albo lepiej ubrane, ale takich butów nie miała żadna. A ta na jakimś dziwnym koturnie, ta w adidasach na sportowo, ta na płaskiej podeszwie, a ta w balerinach, błeee. A ja mam fioła na tle szpilek. No i w ogóle stóp kobiecych. Za zadbane stopy z ładnie pomalowanymi paznokciami dałbym się pokroić, taka jest prawda. I solą posypać.Jeden pub, piwo, coś do jedzenia, spadamy.Drugi pub, ponownie piwo. Zauważyłem, że Zośka przygląda mi się uważnie. Spojrzałem na nią uważnie z lekkim uśmiechem nie przerywając prowadzonej z kumplem rozmowy, wytrzymała spojrzenie. Podjąłem rękawicę, nie odrywałem wzroku od jej oczu, dopiero teraz mogłem się im przyjrzeć - ciemny brąz, prawie czarne. Nie dawała za wygraną, dopiero po krótkiej ...
    ... chwili uśmiechnęła się, oblizała wargi, wywróciła teatralnie oczami, pociągnęła łyk piwa i odwróciła wzrok. Ja również przestałem się na nią gapić, przelotnie pociągnąłem wzrokiem po gromadzie przy stole - nikt nawet uwagi nie zwrócił. Kątem oka ciągle skupiałem na niej uwagę i odnotowałem, że spojrzała ponownie. Mam cię.Dwa piwa później, już zdecydowanie weselsi i głośniejsi stwierdziliśmy, że czas się poruszać. Szybka burza mózgów (jeden chce to, inny tamto a tamta to już w ogóle) i zapadła większościowa decyzja - jedziemy na kręgle. Sęk w tym, że kręgielnia z prawdziwego zdarzenia jest na drugim końcu miasta.Wszyscy chętni, tylko jak na złość Zośka wyskoczyła:- Ja się wypisuję, innym razem. Nieubrana jestem no i mąż wraca z pracy po dziesiątej, głupio tak, że mnie nie będzie.Wszelkie namowy nie dały rezultatu, nawet zwyczajowe alkoholowe "ze mną się nie napijesz? Znajdziesz sobie lepszego męża, tego kwiatu to pół światu" nie dały rady, widać nie ma lekko w związku dziewczyna. Trudno. Poszczuła i porzuciła. Życie.Kolejnym wyzwaniem był transport - pierwsza myśl - taksówki. Ale stwierdziliśmy, że taki kurs na tyle luda to szkoda kasy i musimy trochę odsapnąć od procentów więc wbijamy do tramwaju, będzie wesoło. A Zośka jedzie z nami bo mieszka po drodze, dwa przystanki od kręgielni.Wpakowaliśmy się całą wesołą gromadką do tramwaju, na koniec - w miejsce gdzie nie ma siedzeń. Przypadek sprawił, że w samym narożniku umiejscowiliśmy się ja i Zosia.- Co to było z tym wzrokiem w ...
«1234...»