-
Deep Space Love
Data: 30.06.2021, Kategorie: starcraft, aliens, obcy, zniewolenie, science-fiction, Autor: Ravenheart
... pancerzem z tungstenowej stali kapral Drake uśmiechał się do siebie. Lubił tę robotę. Urodził się do niej. Mógłby robić to ze śpiewem na ustach – gdyby właśnie nie przygryzał w nich ulubionego cygara. W końcu dotarli do punktu przeznaczenia. Przysypana śniegiem Baza Alfa wyłoniła się z mroku niczym posępna, czarna bestia przycupnięta złowrogo pod nawisem góry. Zbliżyli się do niej taktycznymi sprintami, pełni zawodowej nieufności. Przeraźliwe wycie lodowatego wichru odrobinę ucichło, dopiero gdy przebyli zewnętrzny pas umocnień. Baza na pierwszy rzut oka wydawała się nienaruszona. Gdy jednak podeszli do zabudowań, zauważyli, że żelbetowe konstrukcje pokryte są odrażającą mieszaniną jakiegoś śluzu i organicznych, bladych narośli. Przypominały dziwaczne, rakowate wynaturzenia oblepiające surowy beton zabudowań. Mięsiste bulwy w chorobliwie bladych kolorach pokrywała skórzasta powłoka. To COŚ było żywe – świadczyło o tym delikatne pulsowanie, wyczuwalne w miejscach, w których powłoka była delikatniejsza. Trudno było określić, czy jest to roślina czy zwierzę. Wyglądało jakiś rodzaj pasożyta. Nie wiedzieli nawet, czy jest to jeden organizm, czy może jakaś zmutowana kolonia. Jedno pozostawało pewne – to nie pochodziło z jakiegokolwiek terrańskiego świata. Jane – snajper i oficer naukowy w jednej osobie – podeszła bliżej, aby zbadać dziwny twór. Jej ładna, zaskakująco delikatna i kobieca twarz ściągnęła się w skupieniu, gdy przyłożyła sondę przenośnego czujnika na ...
... pulsującej, bladej narośli. Chwilę wpatrywała się w odczyty, po czym przyzwała Ryana gestem. Bez zbędnych słów wskazała na monitor. Kiwnął głową. Obca forma życia. Zergańska. Gdy marines dokonali bardziej skrupulatnych oględzin, przekonali się, że tkanka dziwnego tworu jest miejscami porozrywana i poznaczona wyraźnymi bliznami i zrostami. Niektóre obszary były sczerniałe, jakby nadpalone. Ewidentne ślady starcia. W kilku miejscach z dziwnych, przypominających ropiejące wrzody wypukłości sączył się rzadki, lśniący śluz. Nikt nie miał ochoty badać go bliżej. Główne wrota bazy były zamknięte i zastawione dwoma ciężkimi ciągnikami. Uruchomili je jednak bez specjalnego problemu i odciągnęli na boki. Techman oddziału podłączył się do kontrolera i korzystając z kodu uprzywilejowania szybko obszedł zabezpieczenia. Gdzieś w podziemiach bazy przebudził się potężny silnik. Pancerna brama zgrzytnęła przejmująco, a następnie wolno, jakby niechętnie rozchyliła swoje podwoje, otwierając im drogę do środka. Powitała ich nieprzenikniona ciemność korytarzy i wilgotny, stęchły zapach. Włączyli indywidualne reflektory i ostrożnie przekroczyli próg Alfy Trzynastej. Już kilkanaście metrów od wejścia natrafili na pierwsze ślady walki. Na ścianach widać było charakterystyczne nadpalenia i rysy po rykoszetujących pociskach. Ryan przeklinał w myślach raport zwiadu. Ta pieprzona baza miała być opuszczona jeszcze przed walką; według raportów personel ewakuował się w pośpiechu na wieść o pojawieniu się w ...