1. Deep Space Love


    Data: 30.06.2021, Kategorie: starcraft, aliens, obcy, zniewolenie, science-fiction, Autor: Ravenheart

    ... układzie pierwszych jednostek Obcych. Znowu ktoś spierdolił sprawę…
    
    Im dalej posuwali się w głąb, tym więcej było śladów zaciekłej obrony. Na podłogach walały się łuski wielkokalibrowych pocisków i zużyte pojemniki z gazem. Znaleźli też mnóstwo połamanych mebli, z których ktoś próbował tworzyć prymitywne barykady. Nowoczesne datapady poniewierały się stratowane na podłodze, nieodwracalnie zniszczone. Rzeczy osobiste, tak kosztowne w transporcie międzyplanetarnym, leżały wszędzie; roztrzaskane i zdewastowane. W kilku miejscach natknęli się też na zaschnięte ślady krwi, rozmazane na ścianach i podłogach – ale nigdzie nie było widać ciał. To nie wyglądało dobrze.
    
    W pewnej chwili światło latarki Ryana odkryło porzucony ciężki karabin, jaki miały na wyposażeniu planetarne oddziały marines. Podniósł go. Gdy tylko położył rękę na rękojeści, wskaźnik amunicji rozjarzył się rubinowo. Broń była prawie pełna. Jaki żołnierz porzuciłby sprawny automat? Rozejrzał się, przeczesując okolicę snopem białego światła. Jego oczom ukazały się zaschnięte, ciemne plamy. Układały się w wyraźne smugi, zupełnie jakby ciągnięto po ziemi kogoś, kto zakrwawioną dłonią rozpaczliwie próbował znaleźć jakiś punkt oparcia. Poprowadził światło krwistym tropem. Ślady kończyły się w wielkiej dziurze; wybitej, czy może wypalonej w stalowej konstrukcji podłogi. Nieregularny otwór był częściowo porośnięty skórzastą naroślą.
    
    Zajrzał w głąb, ale światło nie sięgnęło dna – cokolwiek przebiło tytanową płytę, ...
    ... dobrało się także do kondygnacji poniżej. Ostrożnie nachylił się nad krawędzią i skierował światło pionowo w dół. Nie dostrzegł wiele. Wydawało mu się tylko, że daleko poniżej, coś wielkiego leniwie poruszyło się w ciemności, z cichym mlaśnięciem usuwając się przed promieniem latarki. Wzdrygnął się. Usłyszał, że któryś z żołnierzy stojących za jego plecami wymiotuje.
    
    Ruszyli dalej. Baza wyglądała na całkowicie opustoszałą – jeśli nie liczyć coraz większej liczby niepokojących śladów obecności Zergów. Dziwaczne narośla pokrywające wnętrza nie reagowały jednak na obecność marines. Owszem, gdy próbowali nakłuć gumowatą powierzchnię, albo przypalić ją ogniem miotacza, udawało im się wywołać reakcję – twór marszczył się, wyginał, lub pokrywał dodatkową warstwą śluzu – ale po za tym nic się nie działo. Wyglądało, że jednostki bojowe przeciwnika opuściły już teren.
    
    Pustymi korytarzami dotarli do Pierwszej Strefy. Obcych pozostałości było coraz więcej. Liczne narośla, jak wynaturzone organy gigantycznej ameby wylewały się z otworów wentylacyjnych, pokrywały ściany i pulsowały rytmicznie nabrzmiałymi kokonami, zwieszającymi się spod sufitu. Kokony były wielkości ludzkiej głowy i zawierały jakiś fosforyzujący płyn, prześwitujący przez cienką skórę. Dzięki temu w korytarzach miejsce ciemności zajął delikatny, zielony półmrok. Nikt jednak nie ważył się zgasić latarki, która wchodziła w skład ich wyposażenia. Jej białe, ciepłe światło wydawało się bezpiecznie ludzkie w porównaniu z ...
«1234...17»