1. Ballada o Polikarpie. Dżes jest tylko…


    Data: 01.07.2021, Kategorie: krótko, żartobliwie, szowinistycznie, bez fabuły, Autor: Man in black

    ... cokolwiek. Mój towarzysz szarpie się w nogawce. Chce wyjść, chcę ją ukąsić. Dobrze, że nie szczeka.
    
    – Ja już postawiłem, jak tylko na ciebie spojrzałem. – Rzucam jej wyzywające i lubieżne spojrzenie.
    
    Odpowiada mi uśmiechem. Ten uśmiech z pewnością potrafi sprawić, że liście więdną, zanim spadną na ziemię, a szkło matowieje, kiedy się w nim przejrzy. Taką urodę doceni tylko koneser. Ktoś taki jak ja. W tym momencie zauważam jej mowę ciała. Dziewczyna wachluje udami. To ściska je, to rozchyla, znowu ściska i tak bez końca. Zastanawiam się, czy to jakiś nerwowy tik, czy może dopuszcza do głosu swoją waginę.
    
    – Mój przyjaciel zaraz wróci z kibla. Jak stąd nie znikniesz, obije ci mordę. – Ta lekka chrypka wywołuje przyjemne ciarki na moich jądrach.
    
    – Chyba zaszło jakieś nieporozumienie. – Zerkam na barmana i pokazuję, żeby dał dwa razy, to co pije moja nowa pani. – Twój jedyny przyjaciel w tym lokalu siedzi tutaj, – wskazuję na swoje spodnie, dokładnie tam, gdzie umościł sobie posłanko mój towarzysz.
    
    Na jej twarzy zakwita uśmiech jak pokrzywa. Odrobina zaskoczenia, oburzenia i zainteresowania. Nie zostaje mi nic innego jak dosiąść wolnego hokera.
    
    – Wygadany jesteś. – Zauważa słusznie, przycinając mnie z góry do dołu.
    
    – A ty jesteś śliczna. – Rozkręcam się.
    
    – Normalnie nie pozwalam się dosiadać obcemu kolesiowi. – Kręci zadkiem na barowym stołku.
    
    – A nienormalnie? – Czuję, że idziemy po Oscara za dialogi.
    
    – Czy ja wiem? – Wzrusza chudymi ramionami, ...
    ... zaczyna znowu wachlować udami, a ja podejrzewam, że jeśli nie przestanie, to za chwilę poczuję zapach jej cipki i nie mam nic przeciwko temu.
    
    – No to się dowiaduj, mała. – Rzucam, schodzę ze stołka i zabieram swojego drinka.
    
    Widzę, jak się zapowietrza. Wywraca ślepkami. Już sądziła, że będzie rwana, obsypywana komplementami, a teraz czuje się jak Petru, kiedy się dowiedział, że Neron nie jeździł na Rubikoniu. Dałem jej do myślenia. Zostawiam ją i ruszam na drugi koniec baru. Zajmuję wolne miejsce i stamtąd wznoszę toast w jej stronę. Sączę drinka i pozwalam się prężyć swojemu przyjacielowi. Nogawka trochę uwiera, ale daję niuni jakieś pięć minut. Nie więcej.
    
    Zjawia się po siedmiu. Porządna dziewczyna. Siada obok. Przez chwilę patrzy na mnie. Być może sądzi, że mnie w ten sposób zahipnotyzuje. Podobno bazyliszek potrafił tę sztuczkę, więc jakieś ryzyko istnieje. Widzę, że jest spięta. Niby chce, ale się wstydzi. Czeka na mój ruch, ale nie doczeka się tego.
    
    – Postawisz mi drinka? – Nie wytrzymuje wreszcie.
    
    – A co ty mi postawisz?
    
    Chyba się czerwieni. Trudno to stwierdzić z całą pewnością w takim świetle.
    
    – A co byś chciał? – W jej głosie wyczuwam drżenie.
    
    Przychodzi mi kilka różnych odpowiedzi, jedna gorsza od drugiej i nagle uznaję, że nie ma co szarżować.
    
    – Na razie chciałbym cię lepiej poznać.
    
    Dostaje swojego drinka i sączy go przez słomkę. Kiedy tak na nią patrzę, jestem przekonany, że byłoby jej do twarzy z moim fallusem.
    
    – Jak masz na imię? – ...
«1234...9»