-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
Usiadłam przy ohydnym biurku, pijąc równie ohydną kawę z automatu. Rano tak długo brałam kąpiel, że nie zdążyłam zjeść śniadania. Właściwie większość kąpieli zajęło zaspokojenie potrzeb ciała, ale to mało ważny szczegół. Komórka zadzwoniła. - Halo. - Już mam wyniki sekcji – usłyszałam głos Konstantyna. - Ok. Dzięki, zaraz przyjdziemy. Mateusz właśnie odwieszał skórzaną kurtkę na wieszak. Miał podkrążone oczy. Wyraźnie było widać, że przeżył ciężką noc. - Idziemy - rozkazałam. - Co? – zapytał nieprzytomnie. - Koni skończył sekcje. *** - Uduszony został cienką żyłką wędkarską. Co ciekawe, gdy napastnik go dusił, denat nie bronił się – powiedział Koni. – Żadnych śladów walki. Brak naskórka pod paznokciami, nie ma siniaków. - Dlaczego się nie bronił? – zapytałam zniecierpliwiona. - Bo najzwyczajniej w świecie nie mógł. Był nieprzytomny. – Koni wziął do ręki wydruk i podał go Mateuszowi. – Zanim został uduszony, dostał mocno w łeb. Stracił przytomność. W głowie zaczął mi się układać obraz. - Denat odbył stosunek seksualny tuż przed śmiercią, prawda? – zapytałam, nie odrywając wzroku od ran na nadgarstkach. - Skąd wiesz? – Konstantyn otworzył szeroko oczy. - Wiem też, że nie ma śladów biologicznych partnerki, właściwie nie ma żadnego śladu. Tak, jakby kochanek był duchem – wygłosiłam swój monolog, patrząc Koniemu w oczy. - Boże! – Złożył ręce jak do pacierza. – Jasnowidz! - Nie. Intelektualista – powiedziałam, uśmiechając się ...
... słodziutko. – Takie same rany miał Krystian Paździerzak. Ten ostatnio zamordowany. Mateusz podrapał się po głowie. - Jednego nie wiesz. – Konstantyn miał satysfakcje w oczach. - Nie wiem? - Mianowicie, denat miał to w ustach. – Podszedł do białego biurka i wziął z niego dwie szklane, prostokątne płytki. Między nimi rozłożona była mała, zakrwawiona karteczka. Obejrzałam papier dokładnie. Był to kawałek kartki wyrwany z zeszytu w kratkę. - Nasz przestępca zapewne nie jest człowiekiem biednym – powiedziałam. - Czemu tak uważasz? – Mateusz spojrzał na karteczkę. – Niczego szczególnego nie widzę. - Bo źle patrzysz. Tu się liczą szczegóły. Kartka jest gruba, pióro nie przebija przez nie – powiedziałam odwracając płytkę. Palcem przejechałam po całej długości karteczki. Odwróciłam ją powrotem i przyjrzałam się pisaninie. – Spójrz na litery. Równiutkie i nierozmazane, choć denat miał to w ustach. Na pewno zabójca użył markowego pióra i atramentu. - Dobra jesteś! – Koni pokiwał głową z uznaniem. - Dzięki. – Poczułam jak na policzki wstępuje rumieniec. – Za to nie wiem, co oznaczają te słowa. "Miłość jest przereklamowana. Dobrze wygląda tylko w książkach."Pojęcia nie mam, o co chodzi. - Ale chwila, skoro zabójca Krystiana siedzi w pudle, to... kto zabił tego gościa? – zapytał Mateusz palcem wskazując na zwłoki. - Mam tezę, że zapuszkowaliśmy złego kolesia. *** Siedziałam w biurze szefa obmyślając plan działania. Muszę przedstawić swoje argumenty, w ...