1. Morderca z Przedmieścia (II)


    Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star

    ... jak najbardziej racjonalny sposób. Wiem, że będzie ciężko, zdaję sobie sprawę z tego, że Krzykowski nie będzie chciał mnie słuchać. No kurde, cykam się!
    
    - Słucham panno Rachwał – powiedział szef, wchodząc do biura.
    
    - Pani Rachwał – poprawiłam go machinalnie.
    
    - Nie ważne! Co PANIĄ do mnie sprowadza?
    
    - Zamknięta sprawa, która nie powinna być zamknięta – zaczęłam. – Ostatnio doszło do zabójstwa. Ofiara nie został jeszcze zidentyfikowana. W każdym razie, obrażenia miała identyczne jak Krystian Paździerzak. Śmiem sądzić, że to dzieło tego samego człowieka.
    
    - O ile dobrze jestem poinformowany, zabójca Paździerzaka ma niedługo rozprawę.
    
    - Twierdzimy, że on jest niewinny – ciągnęłam.
    
    - Czyj to pomysł? – zapytał, wyciągając z szuflady biurka papierosa.
    
    - Mój...
    
    - Tak też myślałem. Sam nie wiem, dlaczego kobiety pracują w policji. – Obrócił się do mnie tyłem. Ogarnęła mnie nieodparta ochota, by pokazać mu środkowy palec. – Moim skromnym zdaniem kobiety powinny sprzątać i gotować, a nie wymierzać sprawiedliwość.
    
    - Ale...
    
    - Proszę mi nie sprzedawać tanich bajeczek. Niech pani zajmie się nową sprawą.
    
    Tym niegrzecznym akcentem zakończyłam spotkanie z szefem. Wyszłam z jego gabinetu wściekła, jak osa. Czułam się upokorzona. Ten tłuścioch nie liczy się z dobrem ogółu. Chce jak najszybciej zakończyć sprawę i dostać za nią wynagrodzenie. Nie obchodzi go, że niewinny człowiek zgnije w pudle.
    
    Szybkim krokiem szłam przez korytarz. Weszłam do pokoju. Przy ...
    ... sąsiednim biurku siedział Mateusz.
    
    - Jak poszło?
    
    - Jak jasny chuj! – warknęłam. – Nawet nie raczył mnie posłuchać. – W przypływie złości strąciłam ze swojego biurka dwie książki.
    
    - Nie przejmuj się! On tak zawsze. Nie widzi niczego, poza czubkiem swojego nosa.
    
    Włączyłam służbowy komputer i zaczęłam grzebać po Internecie. Z czasem znudziło mi się to, wstałam i bez słowa skierowałam się do laboratorium.
    
    ***
    
    Stałam nad stolikiem, trzymając w ręku probówkę. Badania włosa nic nam nie dały. Wiemy tyle, że to włos kobiecy. Właścicielki nie ma w bazie danych. Wzięłam się za sprawdzanie ubrania denata. Dokładnie oglądałam każdy milimetr materiału. Na kurtce była tylko krew denata. Rozbryzg kropli pasował do metalowej rurki. Krople na plecach były podłużne i lekko zaokrąglone u góry. Na mankiecie znalazłam włos. Zwierzęcy. Włożyłam go do woreczka i odstawiłam do małego pudełka. Westchnęłam głośno. Schowałam ręce do kieszeni białego fartucha. Strasznie bolał mnie kark. Jak wrócę do domu, poproszę Paulinę o porządny masaż.
    
    Wróciłam do badania. Wywróciłam kurtkę na lewą stronę. Dokładnie obejrzałam podszewkę. Moją uwagę przyciągnęła metka. Niby takie nic, a jednak takie coś! Włączyłam lampę na ultra fiolet. Ubrałam pomarańczowe okulary i zaczęłam dokładnie oglądać metkę. Na niebieskim materiale, różową muliną wyszyte były dwa słowa : "Mój kociak". Jest! Na zszyciu zauważyłam małą plamkę krwi. "Krawcowa" była najwyraźniej nieuważna. Zostawiła po sobie ślad zawierający ...
«1234...12»