-
Morderca z Przedmieścia (II)
Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star
... DNA. Sfotografowałam starannie metkę. Pęsetą i malutkimi nożyczkami zaczęłam odpruwać kawałeczek materiału od kurtki. Szło mi to powoli, ale musiałam być dokładna. Nie chciałam zniszczyć, żadnego śladu. Pęsetą przełożyłam odpruty kawałek na plastikową, przeźroczystą podkładkę. Przyłożyłam lupę i obejrzałam dokładnie całą powierzchnię. Poza malutką, zaschniętą plamką krwi nie było niczego, co wyglądałoby na dowód w sprawie. Odcięłam malutki kawałeczek zakrwawionego materiału. Wrzuciłam skrawek do probówki i wlałam odczynnik wpłynie. Zamknęłam wieczko. Wstrząsnęłam porządnie i wsadziłam do maszyny. Ona wykonywała całą analityczną robotę za mnie. Stanęłam przed ekranem monitora i cierpliwie czekałam, aż skończy swoja pracę. Na ekranie wyświetliły się wyniki testu. Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. - Ty jeszcze tutaj? – Mateusz stał za moimi plecami. Dopiero teraz poczułam jego gorący oddech na karku. Przestraszona obróciłam się gwałtownie, tracąc równowagę. Mateusz złapał mnie w talii i podtrzymał. – Ostrożnie! Jak ty się zabijesz, to kto poprowadzi dalej śledztwo? - Myślę, że Krzykowskiemu byłoby to na rękę – burknęłam ponuro. Delikatnie wyślizgnęłam się z uścisku Mateusza. – Patrz, co znalazłam. Krew na metce od kurtki. Pokazałam mu skrawek materiału. - Zaraz, ofiara jest mężczyzną. Ta metka mogłaby być od żony, dziewczyny, albo... - popatrzył na mnie niepewnie – kochanki. Tyle, że krew należy do mężczyzny. - No właśnie – powiedziałam uśmiechając ...
... się. – Myślę, że nasz denat mógł żyć w związku homoseksualnym. Tego wykluczyć nie możemy. - Jednym kawałeczkiem materiału tego nie udowodnisz – powiedział. - Nie, ale to już coś. Trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia. Pomacałam się po karku. - Boli? – zapytał - Cholernie. Mateusz stanął za moimi plecami. Dłonie położył mi na ramionach. Delikatnie zaczął je masować. Przesuwał dłonie coraz bliżej mojej szyi. Delikatny dotyk jego gorącej skóry był przyjemny i kojący. Poczułam jak ból i stres odpływają w nieznane. - Idź do domu – powiedział po chwili ciszy. – Nie zapominaj o swojej córce. Na pewno siedzi w domu i czeka na ciebie. Spojrzałam na zegarek. 16:45. - Jeszcze wcześnie! - Napracowałaś się dzisiaj, możesz więc wyjść troszkę wcześniej. *** Zajechałam na podjazd. Wyłączyłam silnik i rozejrzałam się dookoła. Zdziwiło mnie, że Belf siedzi samotnie na podwórku. Jednak największym zaskoczeniembył fioletowo czarny BMX oparty o ścianę domu. W pokoju Pauliny paliło się światło. Fioletowe zasłonki zasunięto. - Zostań Belf. Po cichutku weszłam do domu, nie zapalając światła. Z piętra do moich uszu dochodził wesoły śmiech Pauliny. Zdjęłam buty i w samych skarpetkach przebiegłam przez korytarz. - I kto jest górą?! – Usłyszałam krzyk. Rozpoznałam głos Szymona. To cwaniara! Sprowadza sobie chłopaka do domu, jak mnie nie ma. - Ej! Bez takich! – zaśmiała się Paula. Na palcach weszłam po schodach. Drzwi do pokoju mojej córki były otwarte. ...