1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... po czym zabawą i tańcami witałyśmy wiosnę. A jeszcze wcześniej… tego się nie zapomina, mimo że to już szmat czasu... a tak jakby było to wczoraj – westchnęła z nostalgią i uśmiechem Anna. To były inne czasy, inna epoka, inni ludzie…
    
    * * *
    
    Odkąd mogłam sama czytać książki, zaczęły mnie intrygować te z biblioteczki rodziców. Szczególnie na górnej półce za szybą zamykaną na kluczyk. A już naprawdę szczególnie taka jedna, zaraz pierwsza z brzegu, bardzo gruba. Chyba zawsze, gdy wchodziłam do pokoju rodziców, zerkałam na nią. Jednak była niedostępna dla mnie. Za wysoko i zamknięta. Zakazany owoc jednak kusi, a ja byłam sprytna, nieustępliwa i bardzo samodzielna. Umiałam wyznaczyć sobie jakiś cel i dążyłam do niego. Nie zniechęcały mnie pierwsze niepowodzenia.
    
    Rodzice byli lekarzami, więc często, gdy wracałam ze szkoły, nie było ich w domu. Wówczas opiekę nade mną sprawowała sąsiadka, niepracująca, bo wychowująca gromadę własnych dzieci. Jej opieka nade mną polegała na tym, że gdybym czegoś potrzebowała, to miałam biec do niej i poprosić.
    
    Tata był ginekologiem, a mama stomatologiem lub jak wówczas się mówiło, dentystką. Można więc powiedzieć, że jako dziewczyna miałam pod względem medycznym „pełną obsługę”. Jednak miało też to swoje minusy.
    
    Tak, byłam bardzo samodzielną dziewczynką i zawsze pod nieobecność rodziców potrafiłam znaleźć sobie zajęcie. Sama lub z zaproszonymi koleżankami. Próbowałam też zapraszać kolegów, ale trudno było mi ich przekonać, bo jak ...
    ... mówili, „dziewczyny są głupie i nic nie można z nimi robić”.
    
    Wcale nie uważałam się za gorszą. Wręcz byłam pewna, że mogę robić to samo, co chłopaki. Może z wyjątkiem siusiania. Tu musiałam przyznać, że chłopcy są lepsi od dziewczynek. Mogą siusiać, jak chcą, nawet do góry, a dziewczynki tego nie mogą. Uważałam za niesprawiedliwe, że chłopcy mają siusiaki, a dziewczynki nie. Poza tym zauważałam, że chłopcy są jacyś inni, tak w ogóle, i chciałam się dowiedzieć dlaczego.
    
    W końcu, w wieku ośmiu, prawie dziewięciu lat, wyczaiłam, gdzie rodzice chowają kluczyk od zamkniętej części biblioteczki. Pozostał problem wysokości. Przytargałam z kuchni taboret, wlazłam na niego i wtedy mogłam otworzyć szklane drzwi do tajemnicy. Zanim jednak wyciągnęłam grubą i jak się okazało bardzo ciężką książkę, dokładnie przyjrzałam się, jak stoi, aby odstawić ją w identyczny sposób. Doskonale wiedziałam, że rodzice nie mogą się zorientować, że ją oglądałam.
    
    Książka okazała się opisem osobniczego rozwoju człowieka od zapłodnienia do późnej starości, z podziałem na role społeczne kobiet i mężczyzn. Z tych ról społecznych wywnioskowałam, chociaż w książce wprost tego nie napisano, że dziewczynki są jednak głupsze od chłopców. Ponieważ nadal z tym się nie zgadzałam, na tym rozdziale zakończyłam czytanie. Zresztą starość mnie nie interesowała. Nie zamierzałam się starzeć, bo i po co miałabym to robić?
    
    Tymczasem pierwsze rozdziały były intrygujące, bo otwierały przede mną nowy, nieznany świat. ...
«1234...13»