1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... różnicą.
    
    Wiedziałam, że nie będzie łatwo i byłam przygotowana. Dlatego nie zraziły mnie śmiechy i drwiące miny chłopaków, gdy oznajmiłam im, że chcę wstąpić do ich bandy.
    
    – Dziewczyny są za głupie! – zawołał jeden.
    
    – I tchórzliwe! – dodał drugi z drwiącym śmiechem.
    
    – Nie potrafią się bić! – zadrwił któryś.
    
    – Nie dadzą rady! – odezwał się następny.
    
    – Możecie mnie poddać próbie! – buńczucznie odkrzyknęłam.
    
    – Daj spokój, idź bawić się lalkami – rzucił ten od „głupich dziewczyn”, po czym towarzystwo gruchnęło śmiechem.
    
    – Teraz to wy tchórzycie! – warknęłam wściekła, aż tupnęłam nogą.
    
    – Dobrze – odezwał się ich szef, ironicznie spoglądając na mnie. – Wejdź na to drzewo. Na czubek.
    
    Spojrzałam na wskazane drzewo i zmroziło mnie. To było drzewo wysokości czteropiętrowego budynku.
    
    – Mówiłem – odezwał się jeden lekceważąco – baby nie dadzą rady.
    
    Na te słowa znowu poczułam wściekłość. Nabrałam powietrza w płuca i ruszyłam w kierunku drzewa. Panicznie się bałam, ale nie mogłam stchórzyć. Nie teraz. Zostałabym na zawsze pośmiewiskiem chłopaków na podwórku. Gdy zaczęłam się wspinać, skoncentrowałam się tylko na zadaniu, świat na zewnątrz jakby przestał istnieć, Tak samo strach, nie do końca, ale gdzieś uleciał.
    
    W okolicy trzeciego piętra chłopaki zaczęli wołać, że już wystarczy i żebym złaziła. Chyba się przestraszyli, że coś mogłoby mi się stać, drzewo robiło się coraz cieńsze. Tyle że byłam lżejsza od nich, to mogłam w miarę bezpiecznie wejść ...
    ... wyżej.
    
    Zejście zajęło mi chyba trzy razy tyle czasu co wejście, bo musiałam patrzeć w dół. W końcu stanęłam drżącymi nogami na ziemi, spocona jak mysz, ze strachu.
    
    – No dobrze – odezwał się z niechęcią w głosie ich szef – na razie możesz się z nami bawić.
    
    Tak zostałam członkiem „prawdziwej” bandy.
    
    Szybko zdobyłam uznanie, gdy okazało się, że potrafię się bić. Nie jak baba, ale tak samo, jak oni. Na początku miałam w tym spore sukcesy. To były czasy, gdy dziewczynek się nie biło. Chłopaki z konkurencyjnej bandy nie wiedzieli, jak mnie traktować, więc każdemu, który mi się nawinął, przywalałam. Potem gdy zorientowali się, że biję tak samo, jak oni, bywało różnie. Byłam lżejsza i słabsza fizycznie od nich, ale ratowało mnie to, że byłam bardzo zwinna i większość ciosów chłopaka nie docierała do mnie. Za to moje tak. Niemniej jak trafiłam na równie zwinnego, to już dostawałam lanie. Nigdy jednak nie płakałam, chociaż bolało. Nie mogłam sobie pozwolić na taką kompromitację. Jako jedyna dziewczyna w bandzie, musiałam być twardsza od nich.
    
    Nieraz, gdy wracałam do domu posiniaczona albo z podbitym okiem, mama załamywała ręce:
    
    – Córeczko, dziewczynki się nie biją, to nie wypada. A z chłopcami to już w ogóle nie do pomyślenia!
    
    Czasami odpowiadałam półgębkiem, ale buńczucznie:
    
    – On dostał bardziej!
    
    Początkowo pewnym problemem dla mnie było sikanie. Nie mogłam przecież przerwać zabawy i pobiec do domu. Chłopaki stawali pod drzewem, wyciągali ptaszki i sikali. Ja z ...
«1...345...13»