-
Nieco inny świat (IV) — Dawno…
Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor
... oczywistych powodów niczego nie mogłam wyciągnąć. Musiałam zsunąć majtki i ukucnąć. Trochę mnie krępowało, gdy wszyscy stawali wokół i się gapili. Jakoś jednak wytrzymywałam te spojrzenia. Mówiłam sobie, że skoro oni nie wstydzą się wyciągać przy mnie ptaszków, to też nie muszę się wstydzić. Na szczęście szybko przestali się tak ostentacyjnie gapić. Zerkali tylko dyskretnie. Pewnie byli ciekawi, jak sika dziewczyna. Jak wspominałam, w tamtych czasach dziewczynki nosiły spódnice lub sukienki i mnie też tak ubierała mama. Z tym wiązał się jeszcze jeden problem. Gdy właziłam na drzewo, a w łażeniu po drzewach też miałam sukcesy, chłopaki na dole gapili się na mnie z głupimi uśmieszkami, trącając nawzajem. Nie wiedziałam, o co im chodzi. Pewnego razu, gdy już rozchodziliśmy się do domów, zatrzymałam jednego i gdy zostaliśmy sami, zapytałam go o to. – Ale nie pobijesz mnie? – przestraszył się. – Jasne, że nie. Chcę tylko wiedzieć – odpowiedziałam zdumiona. Nie zamierzałam nikogo bić. – No bo – odezwał się niepewnie – jak tak siedzisz na drzewie, to widać ci majtki. Znowu się zdziwiłam. Bo co ciekawego może być w majtkach? Majtki jak majtki, normalne. – Ale dlaczego tam się gapicie? – drążyłam temat. – Nie wiem. – Na potwierdzenie wzruszył ramionami. – To tak jakoś… samo… Podziękowałam i zrobiłam kilka kroków w kierunku domu, gdy chłopak, widać ośmielony tym, że mu nie przywaliłam, rzucił za mną: – Masz fajną dupę! Odruchowo obróciłam się, ...
... odpowiadając „dzięki”, chociaż tak naprawdę nie wiedziałam, czy powinnam dziękować, czy się obrazić. W domu stanęłam przed dużym lustrem w przedpokoju, zadarłam spódnicę, usiłując dojrzeć tyłek. Nigdy się nad nim nie zastanawiałam. Tyłek to tyłek i już. Wyglądał zwyczajnie, co w nim miałoby być fajnego? Przypomniałam sobie, że są rzeczy, które widzą dziewczyny, a których nie dostrzegają chłopcy. A co, jeśli są rzeczy, które widzą chłopcy, a których nie widzą dziewczyny? Ta myśl zaniepokoiła mnie. Westchnęłam głęboko. Do tej pory wydawało mi się, że chłopcy to takie nieskomplikowane stworzenia i już rozgryzłam ich całkowicie. Teraz okazało się, że jeszcze muszę się o nich sporo nauczyć. Opuściłam spódnicę i poszłam do kuchni, bo zgłodniałam od zabawy na podwórku. Wcześniej jednak musiałam załatwić z mamą jedną sprawę. – Mamo, chcę mieć spodnie – odezwałam się z zaskoczenia. – Dziecko! – mama załamała ręce – co ci przyszło do głowy? W spodniach chodzą chłopcy, a nie dziewczynki, jak ty będziesz wyglądać??? Wiedziałam, że nie będzie łatwo, więc miałam już obmyśloną ripostę. Nie mogłam oczywiście powiedzieć, że gdy włażę na drzewo, to chłopcy zaglądają mi pod spódniczkę, bo mama zabraniała mi łażenia po drzewach, więc powiedziałam: – No bo jak bawię się na trzepaku i tak zwisam, to chłopaki się śmieją ze mnie, bo widać mi majteczki. Moja argumentacja okazała się chyba celna, bo mama westchnęła głęboko i po dłuższym zastanowieniu powiedziała z rezygnacją w głosie: – No ...