1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... dobrze, pomyślę.
    
    Kilka dni później zaprowadziła mnie do krawca, który uszył od razu dwie pary spodni, abym miała na zmianę.
    
    Gdy pojawiłam się w nich po raz pierwszy na podwórku, chłopaki z bandy aż zagwizdali z podziwu na mój widok. Chyba dopiero wtedy całkowicie mnie zaakceptowali.
    
    Spodnie okazały się tak wygodne i praktyczne, że od tej pory nie chciałam w niczym innym chodzić. Jedynie na jakieś uroczystości czy spotkania rodzinne, mamie udawało się zmusić mnie do założenia sukienki czy spódnicy.
    
    Niestety, rok później rodzice postanowili przenieść się do dużego miasta. Mieszkaliśmy w niespełna 40-tysięcznym mieście. Przeprowadzka do 270-tysięcznego miasta, prawie sto kilometrów dalej, otwierała przed rodzicami nowe horyzonty kariery zawodowej, jak mi wyjaśnili. Zamykała jednak moją tak dobrze rozwijającą się karierę w bandzie.
    
    Byłam niepocieszona, bo oznaczało to zerwanie ze wszystkimi znajomymi, a szczególnie z chłopakami z bandy. Na zawsze.
    
    Gdy przyszło do pożegnania, chłopaki ledwo powstrzymywali łzy.
    
    – Mamy dla ciebie prezent na pożegnanie, żebyś o nas pamiętała. Wszyscy się zrzuciliśmy – odezwał się szef, wręczając mi małe zawiniątko.
    
    Gdy rozpakowałam i zobaczyłam piękny, czerwony scyzoryk wieloostrzowy, nie dałam rady i się rozpłakałam.
    
    – Dziękuję – tylko tyle zdołałam przez płacz wydukać. Żal, smutek rozstania, ściskał mi gardło jak nigdy dotąd.
    
    Wiem, że zachowałam się jak zwyczajna baba, ale nie potrafiłam inaczej. Wiedziałam też, że ...
    ... chłopcy tego nie lubią, ale o dziwo, tym razem żaden się nie opierał, gdy chlipiąc, po kolei każdego przytulałam i całowałam w policzek. Na koniec kilku z nich też zaczęło mrugać zaszklonymi oczami i pociągać nosem.
    
    Wieczorem, leżąc w łóżku, znów chciało mi się płakać. Cóż jednak to by mogło pomóc? Byłyby to tylko łzy bezsilności. I tak rozpamiętując niedawne wydarzenia, zrozumiałam, albo raczej poczułam całą sobą, jedną prostą rzecz:
    
    .
    
    Nieprawda! – Coś we mnie się zbuntowało, aż uderzyłam piąstką o poduszkę. Nic się jeszcze nie skończyło! Nie pozwolę na to! Wszystko będzie na nowo nieraz i może nawet piękniejsze. Z tą myślą i delikatnym uśmiechem na twarzy, usnęłam.
    
    Do dziś mam ten scyzoryk i do dziś jest to jedna z najcenniejszych moich pamiątek. Karawela odpłynęła, pozostawiając na zawsze cień dziecięcych wspomnień na duszy.
    
    Po przeprowadzce poprawiły się i to znacznie nasze warunki mieszkaniowe. W starym domu była tylko wanna z ręcznym prysznicem, W dodatku, aby była ciepła woda, trzeba było ją podgrzać w bojlerze, rozpalając węglem w kuchni. Tutaj, w nowym budownictwie, była już bieżąca ciepła woda i prawdziwy prysznic na stojaku. Raj na ziemi. Mogłam włazić pod prysznic, kiedy tylko chciałam!
    
    Zaczynałam powoli wchodzić w okres dojrzewania i wtedy „pierwiastki żeńskie” we mnie zaczęły brać górę nad „męskimi”. W nowej szkole szybko zdobyłam grono dobrych koleżanek. Wkrótce chłopcy poszli w odstawkę. Na jakiś czas.
    
    Pewnego dnia, gdy tylko skończyłam ...
«12...567...13»