1. Nieco inny świat (IV) — Dawno…


    Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor

    ... czternaście lat, tato poprosił mnie na rozmowę. Powiedział o zagrożeniach, jakie czyhają na młodą dziewczynę i stwierdził, że powinnam wybrać sobie ginekologa, u którego będę się regularnie badać. I jeszcze, że byłoby mu miło, gdyby to on został moim lekarzem, ale rozumie, że mogłoby to być dla mnie krępujące, więc jeśli wybiorę sobie kogoś innego, nie będzie miał o to do mnie żalu. Dodał też, że w gabinecie będzie lekarzem, a nie moim tatą i w związku z tym obowiązuje go tajemnica lekarska.
    
    Miałam z tym ogromną zagwozdkę. Mogłam wybrać ginekologa, który mi się spodoba, ale co, jeśli w czasie badania się podniecę albo co gorsza, dostanę orgazmu? Nawet nie mogłam sobie wyobrazić, jaki to byłby wstyd. A do lekarza, który mi się nie podoba, przecież nie pójdę. Teoretycznie mogłam pójść do kobiety ginekologa, ale jednego byłam pewna: żadna baba nie będzie gapiła mi się w pizdę. Ostatecznie ze smutkiem skonstatowałam, że nie mam wyjścia. To może być tylko tata.
    
    Tata jeszcze raz przypomniał mi, że w gabinecie lekarskim jest lekarzem i w związku z tym mam do niego zwracać się „panie doktorze”, a nie „tato”. Mimo tej wiedzy, w ostatniej chwili, gdy już zdjęłam spodnie, opadł mnie wstyd i niepewność, czy dobrze robię. Zrobiłam się czerwona, aż policzki zaczęły mnie piec i czułam, jak robi mi się gorąco, jakbym nagle znalazła się w piekarniku. Przez moment opadło mnie wrażenie, że nie dam rady. Przypomniały mi się wtedy słowa mamy, która, gdy odwlekałam zrobienie czegoś, na ...
    ... co nie miałam ochoty, mówiła: „Szybciej zaczniesz, szybciej skończysz”. Mimo obezwładniającego wstydu, graniczącego z paniką, wzięłam się w garść. Powiedziałam sobie w duchu: „raz kozie śmierć”, po czym szybkim, zdecydowanym ruchem ściągnęłam majtki.
    
    Po raz kolejny okazało się, że strach ma wielkie oczy.
    
    Korzyść z tego wyboru była taka, że wszystkie moje koleżanki, przynajmniej te najbliższe, również wybrały tatę na swojego ginekologa. Pewnie znaczenie miało też to, że tato był przystojniakiem, robiącym wrażenie na dziewczynach. Na niektórych nawet bardzo mocne. Taka Baśka, później coraz biegała do taty, bo wydawało jej się, że coś jest nie tak. Robiła to tak często, że nabrałam podejrzeń, że nie tylko o zdrowie intymne jej chodzi. W końcu w przypływie szczerości przyznała mi się:
    
    – Twój tato jest taki fantastyczny! Prawdziwy mężczyzna. – Lubieżnie się oblizała. – Nie miałabym nic przeciwko temu, aby zbadał mnie i to dogłębnie swoim prywatnym przyrządem, gdy tak leżę rozłożona na fotelu ginekologicznym i jeszcze najlepiej związana, abym czuła, że nic nie mogę zrobić, taka bezbronna… Podniecona bezbronnością… – westchnęła rozmarzona. – Zresztą i tak nawet nie próbowałabym się bronić – zakończyła równie zdecydowanym, co zadowolonym głosem.
    
    Na szczęście tato mocno kochał mamę.
    
    Rok wcześniej, czyli w wieku trzynastu lat, zaczęłyśmy urządzać „spódniczkowe powitanie wiosny”. Po prostu w jedną z pierwszych ciepłych wiosennych sobót spotykałyśmy się u którejś z nas i ...
«12...678...13»