-
Nieco inny świat (IV) — Dawno…
Data: 22.07.2021, Kategorie: humor, nostalgia, bez seksu, Autor: Indragor
... urządzałyśmy „party”. Regulaminowym wymogiem party, było założenie spódniczek. Nie lubiłam chodzić w spódnicach, normalnie zawsze byłam w spodniach albo krótkich spodenkach, gdy było gorąco, ale na tę okazję musiałam założyć spódnicę. Pierwsza impreza była udana, jednak rok później doszłyśmy do wniosku, że bez chłopaków jest trochę nudno. Dlatego do regulaminu „spódniczkowego powitania wiosny” wprowadziłyśmy punkt, mówiący, że należy przyjść ze swoim chłopakiem. Gdyby któraś nie miała, można przyjść z bratem, ale uwaga – nie swoim. Tak stanowił regulamin. Niektóre dziewczyny, by być w zgodzie z regulaminem, wymieniały się braćmi. Na to spotkanie z chłopakami, Baśka przyszła, nie uwierzycie, w spódniczce tak krótkiej, że nawet nie zakrywała jej tyłka! Tak może cztery piąte, a że była doskonale rozwinięta, czego wszystkie jej zazdrościłyśmy, rozpraszała tym swoim widokiem dosłownie wszystkich chłopaków. Konieczne stało się wprowadzenie do regulaminu zapisu, że spódnice muszą być nie krótsze niż do połowy ud. Równocześnie z tą zmianą wpadłyśmy na pomysł, aby w następnym roku na „spódniczkowym powitaniu wiosny” urządzić „majteczkowy konkurs”. Było to tak: wszystkie stawałyśmy w rzędzie, naprzeciwko nas chłopaki, i na raz, unosiłyśmy spódnice. Na dwa, odwracałyśmy się, wciąż z zadartymi spódnicami i wypinając tyłeczki, pokręcałyśmy nimi, po czym na trzy, znów odwracałyśmy się w stronę chłopaków z uniesionymi spódnicami. Stałyśmy tak przez jakiś czas, aby chłopcy mogli się ...
... dobrze przyjrzeć i wtedy odbywało się głosowanie. Konkurs odbył się tylko dwa razy, bo za pierwszym i drugim razem sto procent głosów zdobyła Baśka. Pierwszym razem wszystkie miałyśmy zwykłe białe majtki, najwyżej w grochy, czy jakimś delikatnym wzorkiem lub koronką. Baśka za to założyła doskonale przylegające do ciała czerwone figi i to takie błyszczące w jaskrawym odcieniu, że aż kłuły w oczy. W połączeniu z czarną spódnicą musiało to zrobić piorunujące wrażenie na chłopakach. Taka diablica! Za drugim razem, nauczone doświadczeniem, miałyśmy na sobie czerwone lub czarne figi. Wszystkie prócz Baśki. Ta założyła białe, ale z rysunkiem korniszona na szparce, z oczami, do złudzenia przypominającego penisa, a wyżej w okolicy wzgórka łonowego był napis: Tymi majtkami wygrała przez aklamację. Chłopaki aż zagwizdali i bili brawo. Nawet nie było potrzeby odwracać się i kręcić tyłkami. A ta małpa tylko się wdzięczyła. Na tym samym party, u mnie odbywającym się, miałam jeszcze jeden problem z Baśką. Zaraz, gdy przyszła, jęknęła do mnie z rozpaczą: – Ania, musisz mnie pilnować cały czas. Nie zostawiaj samej nawet na chwilę, bo nie dam rady. Po prostu puszczę się z twoim tatą… nie ma siły… I rzeczywiście, gdy tylko spuściłam ją z oczu na trochę, ta od razu polazła do pokoju, gdzie był tato. Zagadywała go i tylko kręciła tym swoim tyłkiem piruety. Na szczęście tato od razu rozszyfrował jej zamiary, bo tylko zerkał i się uśmiechał. A i tak musiałam ją wyciągnąć z pokoju ...