-
Elektrostatyka
Data: 04.08.2021, Kategorie: studenci, miłość, Klasycznie, delikatnie, Autor: Qman
... wyciągała je na siłę. Paweł wolał nie komentować. Kiedy pokazał jej mieszkanie i oboje już wygodnie usiedli, chłopak zaczął zadawać pytania. - Mówiłaś, że zaczynasz studia. Gdzie, jeżeli można wiedzieć? Wymieniła nazwę uczelni. - O, ja też tam studiuję, tylko że jestem teraz na trzecim semestrze magisterskich. - Ciężko było na licencjacie? – zapytała Anna. - Są wykładowcy, u których można zaliczyć przedmiot minimalnym nakładem sił, a u niektórych trzeba się trochę napracować. Wybór zależy od ciebie. Oczywiście nie zawsze ta pierwsza opcja jest możliwa. – objaśnił Paweł. - A ty? Którą drogę obrałeś? – zmrużyła oczy. - Przy przedmiotach specjalizacyjnych wolałem trochę popracować, natomiast jeżeli chodzi o pozostałe, to różnie z tym bywało. – uśmiechnął się, przypominając sobie niektórych prowadzących, m. in. pewnego pana wykładającego politykę gospodarczą i społeczną. - No to będziesz mi doradzał, kogo mam sobie dobrać. – oznajmiła. - Zobaczymy. Bardzo ważna jest średnia, a w tym momencie punktacja za maturę. Im wyższa, tym większe szanse, że dostaniesz się do tego, kogo wybierzesz w deklaracji. Ze słabym wynikiem pozostaną ci jedynie „ochłapy”. - Uważasz, że nie dam rady? – spytała. Znowu zapomniałem, że przy tej osóbce trzeba uważać na słowa. – ofuknął się w myślach. - Chciałem tylko powiedzieć, że może być ci trochę ciężko na pierwszym semestrze. – próbował wybrnąć. - Dlaczego niby? – świdrowała Pawła spojrzeniem. - No... - ...
... zająknął się. – Początkującym studentom potrzeba trochę czasu na aklimatyzację. - Taa... I dlatego już założyłeś, że wybiorę tych najbardziej lajtowych wykładowców? - Mówiłem ogólnie. – Paweł popatrzył na nią z niedowierzaniem. - Dam sobie radę. – stwierdziła tonem, kończącym wszelkie dyskusje. – Wróćmy może do sprawy zakwaterowania. Zadaj mi te pytania i miejmy to za sobą, bo chcę się rozpakować. - A skąd wiesz, że cię przyjmę? - Bo jestem jasnowidzem. Zadawaj wreszcie te pytania. – przekręciła się na krześle i spojrzała za okno. Paweł westchnął, ale on też chciał już mieć tę rozmowę za sobą. - Po pierwsze, nie wolno organizować żadnych imprez. Zanim mi dowalisz – dodał, bo jego rozmówczyni już otwierała usta. – to sam przyznam się do tego, że jestem idiotą, bo nie umieściłem tego w ogłoszeniu. - Naprawdę żadnych imprez? Kompletnie nic? – oświadczenie to chyba wprawiło dziewczynę w zdumienie. - Niestety, nie podlega to negocjacjom. Wiem, wiem, co teraz myślisz. Niepotrzebnie straciłaś czas, bo przecież imprezy to dla przytłaczającej większości esencja studiów, zwłaszcza dla takiej ładnej i przebojowej dziewczyny jak ty, ale cóż, ja jestem po prostu inny. W końcu, kto normalny nie chce imprez we własnym mieszkaniu? – rozłożył ręce. - Skończyłeś? – przerwała bezceremonialnie. – Szczerze mówiąc, bardzo mi to odpowiada. – powiedziała to tonem, jakiego u niej jeszcze nie słyszał. W tej chwili wyglądała i brzmiała bardzo poważnie. - Acha. Naprawdę ci ...