-
Świąteczny prezent
Data: 14.08.2021, Kategorie: podróż, chata, zima, namiętność, tajemnica, Autor: _Dom_
... jędrne. Nieznośnie sterczące, twarde sutki, zapraszały do zabawy. Namiętne pieszczoty, przerywane długimi pocałunkami, fantastycznie uzupełniały długo wyczekiwany wieczór. Ta noc skończyła się szaloną miłością i wieloma uniesieniami na rozpostartej po środku izby, białej skórze niedźwiedzia. Do dziś pamiętam słodko cierpki smak dobrego wina, którym raczyliśmy się, leżąc nago. Przytuleni, patrzyliśmy na taniec płomieni w kominku. Co rano budziłem się, obejmując kruchą, zjawiskową postać. Uwielbiałem patrzeć jak lekko oddycha, leżąc jak łania, tuż przy mnie. Czasami gładziłem jej jasno rude loki, pieszcząc zmysły ich dotykiem. Dzień przebiegał na wspólnych obowiązkach, by wieczór zakończyć płomienną miłością, podsycaną smakiem wykwintnego alkoholu. Ten niecodzienny rytuał trwał aż do wiosny, kiedy postanowiłem ruszyć w świat i nieoglądając się za siebie, podjąć dalszą wędrówkę. Po kilku kilometrach chata zniknęła mi z oczu, niczym poranna mgła. Do dziś nawet nie wiem jak się nazywała, moja zmysłowa towarzyszka i doskonała pocieszycielka zimowych wieczorów. Właśnie mija dokładnie rok od tamtego pamiętnego pobytu. Mój umysł z bliżej nie wyjaśnionych powodów, podświadomie odnajduje drogę do gościnnej chaty. Wiem, że znajdę tam ciepło i schronienie oraz tajemniczą lokatorkę, która swoją obecnością dodaje otuchy i wiary, w te lodowate, grudniowe noce. Brnąłem przez zaspy, zastanawiając się co będzie, jeśli zostałbym którejś zimy na dłużej. Czy mimowolnie zniknął ...
... bym dla świata? Czy stałbym się integralną częścią chaty w odsłonie tej jednej z alternatywnych rzeczywistości? Wiem jedynie, że z bliżej nieodgadnionych powodów, los był tam dla mnie, o dziwo, bardzo łaskawy. Zachodziłem w głowie, czym zasłużyłem sobie na takie, traktowanie tuż po przekroczeniu nieprzewidywalnego dla podróżnych progu. Przecież byłem tylko sobą, z rozpaczliwą pustką na dnie serca. Być może, moim jedynym demonem była właśnie ta nieodgadniona, zmysłowa niewiasta i słodkawy posmak wina, spijanego przy akompaniamencie trzaskających raźno drew w kominku? Usta na moim członku, zaciskały się coraz mocniej, dając nieziemskie wrażenie rozkoszy. Rude loki rytmicznie falowały w takt składanej z namaszczeniem przyjemności. Delikatną dłonią uchwyciła mocniej fiuta, masując intensywnie. Moje palce powędrowały wprost w ogniste włosy, tuż nad karkiem. Masowałem silnymi palcami, obejmując jej kruchy podbródek. - mrrrrrr – mruczała, wciąż pieprząc mnie gorąco. - Tak dobrze…. ahhhhh – wtórowałem z dziką namiętnością, podczas gdy dłońmi masowała mi jądra. Odchyliłem jej głowę i beszczelnie spojrzałem w czarne, rozległe źrenice, w których bez problemu wirował cały wszechświat. Grawitacja jej spojrzenia, przyciągała mnie z siłą miliona galaktyk. Podróżowałem z prędkością światła, mknąc przez drogę mleczną ultrafioletowych tęczówek i rozbijając w gwiezdny pył tuż przy kaskadzie zjawiskowych rzęs. Przemierzając mgławice fotonów, docierałem do jej duszy oczekując ...