-
Ogien
Data: 29.08.2021, Kategorie: Inne, Autor: Panama
W drodze do hotelu tylko delikatnie drżała. Przed drzwiami jego pokoju dygotała już zupełnie. W głowie szumiało jej tysiące myśli, ale żadnej z nich nie mogła się złapać. Wstrzymała oddech i zapukała cicho. Czekał na nią i otworzył natychmiast. Trzymał rękę na klamce i patrzył jej w oczy. Potem omiótł spojrzeniem całą jej postać, jakby sprawdzał czy to na pewno ona. Albo oceniał, czy warta jest tego spotkania... Ujął delikatnie jej dłoń i musnął palce ustami. Wciągnął ja za rękę do pokoju i zamknął drzwi. - Cześć, mała. Stała jak sparaliżowana, opierała się plecami o ścianę żeby nie stracić równowagi, a on nadal trzymał jej rękę. Nie mogła wydusić z siebie nawet jednego słowa. Nie umiała też powstrzymać uśmiechu. Kąciki ust żyły swoim życiem i nie chciały jej słuchać. Patrzyła prosto w jego oczy, próbując odgadnąć ich kolor. Ale, podobnie jak poprzednio, miał tak ogromne źrenice, że nie mogła dostrzec nic więcej poza czarną taflą, w której coraz bardziej tonęła. Chciała mu tyle opowiedzieć... o wszystkich swoich emocjach, o strachach i pragnieniach i o fantazjach, które zawładnęły nią po ostatnim spotkaniu. Tyle razy układała w myślach swoją opowieść... Ale w tej chwili była w stanie wyszeptać jedynie krótkie, zachrypnięte - Chcę... - Czego dokładnie chcesz? - zapytał przesuwając dłonią po jej twarzy. - Ciebie chcę. - zamknęła oczy, wtuliła twarz w jego szyję i chłonęła zapach. Nowy, a jednak znajomy. Uspokajający i podniecający równocześnie. Powoli ...
... udawało jej się uspokoić oddech. - Tylko się nie zakochaj... - Nie planuję się z tobą zestarzeć tylko bzykać. - wyszeptała mu wprost do ucha. - Na pewno? - ujął jej twarz w dłonie i całował usta, czule i powoli. Nic nie jest na pewno i to kompletnie nie ma znaczenia - pomyślała i przywarła do niego całym ciałem, najbliżej jak się dało. Na sekundę oderwał od niej usta, podniósł ją, by mogła opleść go nogami w pasie, podtrzymał za pośladki i delikatnie przeniósł na hotelowe biurko. Palcami dotykał jej szyi i ramion, raz po raz sięgając za dekolt koszulki. Patrzył za swoimi dłońmi, jakby był zdziwiony tym co robią i gdzie są. - Ogień - wyszeptała patrząc na niego. - Proszę? - spojrzał na nią zaskoczony, ale nie przerwał delikatnej pieszczoty. - To jest taki ogień, którego nie da się ugasić. Musi sam się wypalić. - Myślisz, że kiedyś się wypali? - Nie wiem, nie chcę wiedzieć. Na razie hajcuje jak fabryka zapałek, a Ty podlewasz ją jeszcze benzyną. Uśmiechnął się i wpił w nią ustami. Nachalnie, brutalnie, słodko. - Patrz na mnie! Znów całkiem sparaliżowana i bezwolna otworzyła powoli oczy i kolejny raz utonęła w czarnej otchłani... Całował ją łapczywie i rozpinał guziki jej bluzki. Stęsknione ręce wędrowały po jej ciele, co raz przyciskając skórę, jakby ciągle było mu mało. Całował ją całą - usta, twarz, szyję, piersi, brzuch... nie ominął żadnego skrawka gołego ciała. A ona oddawała te pocałunki, mrucząc cicho w tych krótkich momentach, kiedy mogła ...