-
Firma (I). Początek
Data: 02.09.2021, Kategorie: praca, zemsta, szantaż, Autor: Yeti
Kornel pracuje w firmie od trzech lat. Przyszedł tu "z ulicy", z propozycją wspólnego biznesu. Spodobał się. Powierzyli mu organizację sieci sprzedaży. To był dobry pomysł! Kornel ma dwie pasje - przyrodę i kobiety. Uwielbia wczesnym świtem skradać się po lesie i obserwować budzącą się do życia naturę. Zbudował nawet specjalną rurę do irytowania jeleni – ryczy w nią schowany za krzakami i czeka z aparatem fotograficznym, aż pojawi się zirytowany samiec, aby wygonić intruza ze swego terytorium. Częste wyjazdy służbowe sprzyjają rozwijaniu drugiej pasji. Po każdym weekendzie Kornel opowiada kolegom, jak obracał panią weterynarz w hotelu w Książu, nauczycielkę z Grudziądza, czy panią burmistrz z Ziemi Pałuckiej. Pięknie ubarwia opowieści, fabularyzuje, wymyśla nieoczekiwane zakończenia. Chłopcy słuchają z niekłamaną zazdrością, a Kornel rośnie nie tylko w ich oczach, ale przede wszystkim we własnych. Dla równowagi, żeby wszystko nie działo się na obczyźnie, co pewien czas Kornel zalicza tu na miejscu, kolejną, byłą koleżankę ze studiów, a była ich na roku ponad setka, nie wspominając o latach młodszych. Tu schemat podrywu jest stały – opowiada, że poszukuje szefa marketingu do firmy, roztacza miraże wyjazdów zagranicznych, a kiedy dziewczynom już bardzo zależy, wykorzystuje je w wiadomy sposób i okazuje się nagle, że niestety firma wpadła w długi, nie może zwiększyć zatrudnienia, ale oczywiście sytuacja jest dynamiczna i na pewno wrócą do rozmowy za cztery-pięć ...
... miesięcy. Seks jest towarem – mawia Kornel. Każdy towar ma swoją cenę. Jednej lasce wystarczy komplement, drugiej musisz kupić czekoladki, trzeciej kwiaty albo coś obiecać a w krytycznym przypadku musisz ożenić się. Każdą można kupić – jest tylko jedno pytanie: za ile? Za darmo miał Wioletkę. Wrócił kiedyś z delegacji pod wieczór, a ona jeszcze uzgadniała salda. Nie, nie była księgową. Księgowość prowadziła Pani Hania, ale w żmudnej i nudnej robocie wysługiwała się Wioletką. Wioletka miała słabość do niegrzecznych, dobrze zbudowanych facetów. Chyba nawet nie liczyła na romans, chociaż kto wie... Kobiety liczą na związek! Kornel wziął ją tego wieczoru na biurku. Było jak w bajce... Nazajutrz bańka mydlana pękła i Kornel przestał być księciem. Udawał, że nic się nie zdarzyło. Wioletka marzyła, aby zaprosił ją do kina, nie wspominając o kwiatach, kolacji przy świecach, ewentualnie wspólnym wyjeździe na jakąś delegację, a on nic... Nawet zwracał się do niej, jak dotychczas "pani Wioleto". Wściekła się! Każdemu, kto pojawił się w firmie opowiadała, jak Kornel wziął ją na biurku, że niby taki z niego kogut, a ona z dumą zalicza się do grona wyróżnionych przez niego dziewczyn. Kornel nie spodziewał się tak niedyskretnego obrotu zdarzeń. Liczył na milczenie, a tu nic z tego. Był tym bardziej wściekły, że pracownicy szeptali po kątach, że łączy go cichy romans z Panią Hanią. Wyjeżdżali razem na targi a świat jest mały. Ktoś widział, jak tańczyli przytuleni... To wystarczyło aby ...