1. Firma (I). Początek


    Data: 02.09.2021, Kategorie: praca, zemsta, szantaż, Autor: Yeti

    ... plotka nabrała rozpędu. Fakt, że Pani Hania, zwykle ponura, oschła i niemiła, po powrocie z targów zamieniała się w kilkudniowego anioła, czynił plotkę bardziej wiarygodną.
    
    W dniu, w którym Wioletka zaczęła opowiadać wszem i wobec, jak Kornel bzyknął ją na biurku, Pani Hania stała się natychmiast tak wredna, że jej podwładna Krysia (Kornel bzyknął Krysię kiedyś w hotelu, podczas wspólnego wyjazdu służbowego, w celu kontroli magazynu w Grodzisku), a więc nawet spokojna Krysia wzięła tydzień urlopu, aby z dystansu przeczekać zły nastrój szefowej.
    
    Kornel w tym czasie dużo wyjeżdżał. Z premedytacją znikał z oczu Pani Hani.
    
    W tym właśnie czasie pojawiła się w firmie Natalia. Natalia rekomendowana przez jednego z dużych klientów, miała zajmować się sprzedażą dużych silosów wraz z systemami automatycznego transportu pasz.
    
    Kornel był zaskoczony. Natalia była jak anioł z jego snów. Nie, nie tylko ze względu na aparycję... Urzekała go łagodność jej gestów, uśmiech... Oczy... Jednym słowem wszystko...
    
    - To jest Kornel, o którym ci opowiadałam – powiedziała Wioletka do Natalii. – widocznie już jej zrelacjonowała biurową historię – nasz kogucik! Dzień dobry – uśmiechnęła się Natalia, podając rękę Kornelowi. Właśnie tak sobie ciebie wyobrażałam, prawdziwy samiec.
    
    - To znaczy, jak? Kornel był wściekły na Wioletkę, że płoszy mu dorodną zwierzynę. Nieważne. Ciekawa jestem, czy ty mnie pamiętasz – powiedziała.
    
    - O cholera – Kornel przecież pierwszy raz widział tę ...
    ... dziewczynę... Oczywiście, że nie pamiętał... Czy my się znamy – zapytał z niedowierzaniem.
    
    - Przypomnisz sobie może kiedyś... a jeśli nie, twoja strata... Nieważne – Natalia uśmiechnęła się tak, ze nogi Kornela zrobiły się wiotkie a pod brzuchem zapulsowała wzburzona krew. Musi ją mieć!!! Natychmiast!!!
    
    - Może wybierzemy się na kawę i porozmawiamy o przeszłości? - Kornel przystąpił do ataku.
    
    - Kawę – możesz sobie zrobić teraz – woda właśnie się zagotowała. Natalia panowała nad sytuacją. - Ja nie mam ochoty... ale dziękuję za miłą propozycję.
    
    Powinien sobie ją przypominać... Teraz był prawie pewien, że ich drogi kiedyś się przecięły... Ten sam uśmiech... Te oczy... Kiedy? Kornel nie potrafił sobie przypomnieć.
    
    Olśnienie przyszło znienacka – kilka lat temu, kiedy studiował zootechnikę, bardzo podobała mu się dziewczyna z Chóru Uniwersyteckiego. Stała zawsze w pierwszym rzędzie i tak uroczo otwierała buzię... Była po prostu śliczna. Chodził dla niej na występy tego beznadziejnego chóru i wpatrywał się tylko w nią... Starał się wysupłać jej głos, słyszeć tylko ją... Była zjawiskiem niesamowitym... Jak tęcza, czy poranna rosa. Pochodziła z Konina. Mieszkała w Akademiku. Próbował do niej zagadać... Było miło, dopóki rozmawiali o muzyce. Kiedy zapytał o numer jej pokoju, podała natychmiast. Zakradł się wieczorem do akademika, przekupił portierkę. Pod podanym numerem mieściła się toaleta damska...
    
    Próbował jeszcze raz i drugi... za każdym razem wysłała go w diabły. ...
«1234...8»