-
Z cnotliwej puszczalską
Data: 11.09.2021, Kategorie: puszczalska, wakacje, elegantka, lekarz, rak, Autor: historyczka
Przyśniło mi się coś strasznego. Pan doktor stawia okrutną diagnozę. Nowotwór. Zostało mi 3 miesiące życia. Ale jak to?! Przecież dobrze się czuję! Lecz wyniki są nieubłagane. W jednym momencie przewartościowuję całe swoje życie. Po co mam teraz tak dobrze się prowadzić? Nie ma sensu już czekać na księcia z bajki. Postanawiam zacząć używać życia. A co?! Byłam taka porządna, wręcz cnotliwa, to teraz nie mogę być puszczalska? Podnieciło mnie to postanowienie. W myślach odmieniałam słowa. Stanę się "łatwa", będę się "puszczać"... Coraz bardziej mnie to nakręcało. Do tej pory udawałam, że nie widzę zaczepnych spojrzeń mężczyzn, teraz wprost przeciwnie! Będę się do nich zachęcająco uśmiechać. Do tej pory próby podrywów stanowczo odrzucałam, teraz będę na nie otwarta... W tym „zbożnym” celu wybrałam się na wczasy do Hiszpanii. Będę sama… nikt mnie tam nie zna… Może będę podrywana przez interesujących mężczyzn… Przecież ja tam mogę się puszczać i nikt tutaj nie będzie o tym wiedział. Jestem niepoprawną elegantką. Nawet w podróż wybrałam się w stylowej, żółtej sukience i szykownych bucikach odkrywających nogi, na wysokiej szpilce. Boy hotelowy, który przytargał mój bagaż, taksował mnie wzrokiem. Na początek dałam się poderwać właśnie jemu. Stwierdziłam, że nie mam pieniążków na napiwek… - I jak ja biedna mogę się inaczej zrewanżować? Cóż mogłabym zrobić? Łopotałam rzęsami… uśmiechając się kusząco… Chłopiec gapił się wyzywająco, lustrując mnie ...
... wzrokiem. - Ma pani piękne usta… - Dziękuję za komplement, ale co miałabym zrobić tymi ustami…? - Dobrze… - Cedził słowo patrząc się mi prosto w oczy. - Mam panu zrobić dobrze…? - Taaa… - Mam panu zrobić dobrze…? Ustami… - Udawałam zaskoczoną i zdeprymowaną. - Taaa… - Jurny młodzieniec odpowiedział zdawkowo, rozpinając spodnie i wyciągając członka. Nieustannie śledząc moją minę, usiadł na łóżku. - Zatem zrobię to... Nachyliłam się. Podwinęłam sukienkę, żeby młodziak widział moją pupę i jeszcze bardziej się na mnie napalał. Przysunęłam się i wzięłam sterczący narząd do buzi. Zaczęłam robić mu dobrze ustami. Patrzyłam się prosto w jego oczy, wyrażające zachwyt, wręcz jakby przeświadczenie, że jest w siódmym niebie. Lizałam go i połykałam jak najgłębiej mogłam. Miarowo i żwawo poruszałam głową. Boy rozciągnął się jak basza. - Na jak długo pani przyjechała? *** Postanowiłam poznać okolicę hotelu. Wybrałam się na spacer po parku i ogrodach. Założyłam w tym celu cieniutką bluzeczkę, ale niestety „zapomniałam” założyć stanika… Miałam wrażenie, że mężczyźni nieustannie gapią się na mój biust… Spoglądają bałamutnie i uśmiechają się frywolnie, a ja, nie mniej powabnie, odwzajemniam te spojrzenia i uśmiechy. Niektórzy nawet pozdrawiali mnie! Reagowałam na to żywiołowo. Przez moment nawet pobiegłam ścieżką. A niech widzą jak podskakują wtedy moje piersi pozbawione umocowania biustonosza… Wtem wpadłam wprost na ogrodnika… Z jego wężem… ...