1. Z cnotliwej puszczalską


    Data: 11.09.2021, Kategorie: puszczalska, wakacje, elegantka, lekarz, rak, Autor: historyczka

    ... cóż przeszkadza mi odegrać taką rolę… Udałam się więc z nim do apartamentu. Czułam się jak dziwka. „Idę dać bogatemu mężczyźnie, który mnie zamówił… który weźmie mnie jak swoją własność…”
    
    Powiedział mi, że jego „akcje rosną”. Że wprost czuje zbliżającą się hossę…
    
    Mówił też coś o punkcie podparcia…
    
    Stało się. Po tym jak mnie ostro wychędożył, zapłacił mi 220 dolarów.
    
    Stwierdził, że dokonał „analizy portfelowej” i zarobił w tej minucie właśnie tyle… Powiedział o mnie, że jestem „cennym walorem”…
    
    Jakąż mi to sprawiło satysfakcję. Nie chodzi o kasę. Ale o fakt, że mężczyzna zapłacił mi za to, że mu się oddałam.
    
    Dupczył mnie jak chciał, a ja posłusznie musiałam spełniać jego zachcianki… Zrobić mu loda, jęczeć na zawołanie, pozwolić wejść w pupę…
    
    Czyli robić dokładnie to, co robi dziwka… Dawać jak dziwka i jak dziwka być sprzedajną…
    
    Po głowie chodziła mi jedna myśl… Dlaczego mnie to tak bardzo podnieciło?!
    
    Po powrocie z Hiszpanii udałam się do tego samego doktora, który mnie wcześniej badał. Gdy rozbierałam się, zaczął mnie adorować, mówić jaką jestem piękną i zgrabną kobietą. Kazał mi zdjąć stanik. Kiedy zrobiłam to na jego oczach, do tego uśmiechając się do niego, on także odwzajemnił uśmiech. Podszedł.
    
    - Ależ ma pani piękny biust!
    
    Dotknął moich piersi. A gdy wtedy, nie ...
    ... przestając się uwodzicielsko uśmiechać, ponętnie westchnęłam, zaczął zmierzać ustami w kierunku moich. Nie uchylałam ich. Wprost przeciwnie. Zrobiłam dzióbka, pochylając się w jego stronę. Zaczął mnie namiętnie całować. Potem ujął piersi i zaczął je pieścić. Coraz mocniej.
    
    Wkrótce, z podwinietą spódnicą, znalazłam się na jego leżance. A pan doktor na mnie. Ujeżdżał mnie dziarsko, niczym opętany. Obawiałam się wręcz, że skrzypienie wysłużonej leżanki, okraszone moimi jękami, doskonale słyszą pacjenci w poczekalni.
    
    Powiedziałam mu, że nie musi uważać, że może śmiało skończyć we mnie. Uśmiechnął się, w sposób nie pozostawiający wątpliwości, jak bardzo musi to lubić.
    
    Gdy skończył, patrząc jak nasuwam majtki i poprawiam spódnicę, raczył mnie bezceremonialnie podsumować.
    
    - Zaskoczyła mnie pani. Nie sądziłem, że tak łatwo mi z panią pójdzie... Ma pani na mieście wprost przeciwną opinię...
    
    - Zaskoczyłam tym, że tak łatwo mnie pan zaliczył? Że jestem łatwa, podczas gdy mam reputację cnotki-niewydymki? Otóż to wynik pańskich badań... Skoro zostało mi niewiele czasu, mogę się puszczać bez wyrzutów sumienia...
    
    - A właśnie... to miałem pani powiedzieć. Pani wyniki badań... W tym moim gabinecie zawsze panuje taki bałagan... Pomieszały mi się. Te należą do zupełnie innej osoby. Pani jest zdrowa jak ryba. 
«12...4567»