1. Z cnotliwej puszczalską


    Data: 11.09.2021, Kategorie: puszczalska, wakacje, elegantka, lekarz, rak, Autor: historyczka

    ... Brudni i nieogoleni…
    
    Mimo, że ich zaczepki były bardzo trywialne, można rzec wulgarne…, po początkowym oporze, dałam się poderwać i zabrać do ich domku…
    
    Początkowo z oburzeniem reagowałam na ich sprośne propozycje.
    
    - Już ty dobrze wiesz damulko, po co my tu cię zaprosiliśmy! Nie po to, żeby pić herbatkę i rozmawiać o pogodzie…
    
    - Panowie… jak tak możecie traktować porządną kobietę…
    
    - My lubimy takie porządne kobiety, co to chodzą ubrane w takie ładne sukieneczki i mocno kręcąc dupkami…
    
    Wciąż udając opór, w końcu pozwoliłam im ściągnąć z siebie tę sukieneczkę.
    
    Pozostawiając mnie w samych szpilkach – powiedzieli, że dzięki temu, do końca pozostanę damulką…
    
    Pierwszy raz w życiu ulegałam dwóm mężczyznom na raz.
    
    Jednemu, atletycznie wręcz wyrzeźbionemu, robiłam dobrze ustami… a drugiemu pozwoliłam się nabić na berło…
    
    Obie moje dziurki przez to „były w robocie…” Usta pracowały zapamiętale, a cipka przyjmowała potężne pchnięcia.
    
    Obaj stękali i prześcigali się w wulgaryzmach.
    
    - Dajesz suczko… Obrabiaj pałę!
    
    - Masz ciasną pizdę! Trudno! Wrócisz z tych wywczasów z porządnie rozepchaną!
    
    Ależ mi się spodobało oddawanie się dwóm mężczyznom na raz…
    
    Panowie, którzy mnie przelecieli, dali mój telefon swoim kolegom!
    
    Gdy ci zadzwonili i zaprosili mnie na randkę… byłam oburzona.
    
    Ale w końcu, miałam być łatwa…
    
    Tylko trochę się ociągałam. Na spotkanie przyszłam w eleganckiej spódniczce i bluzeczce oraz w czarnych pończochach. Natomiast nie ...
    ... założyłam ani stanika ani majteczek…
    
    Panowie się ze mną nie certolili… Bez ceregieli posadzili między sobą, rozpięli bluzkę, podwinęli spódnicę… i szeroko rozłożyli uda…
    
    - Pokaż się damulko!
    
    Jakąż rozkosz sprawiało mi spełnianie ich poleceń…
    
    Znowu przyszło mi zostać wziętą na „dwa baty”…
    
    Do hotelu wróciłam w potarganej bluzeczce i pogniecionej oraz poplamionej spódniczce.
    
    Od zawsze chciałam zobaczyć na żywo murzyńskiego penisa!
    
    Dlatego łatwo dałam się poderwać czarnoskóremu turyście Martinowi z USA. Poznaliśmy się na kręglach. Żartował, że mam porządne bile… Jak zauroczona, zaproszona, poszłam do jego apartamentu, niemal na pierwsze zawołanie…
    
    Nie protestowałam kiedy rozpinał mi bluzkę i podziwiał cycki…
    
    A kiedy wyjął swoją sterczącą czarną kolumnę i położył na niej moją rękę, byłam wprost zachwycona!
    
    Z lubością badałam dłonią jej kształt… wielkość… twardość…
    
    Wręcz nie mogłam się doczekać kiedy poczuję ją w ustach… w sobie…
    
    Uklękłam przed moim dzielnym i władczym wojownikiem. Żeby w ten sposób oddać hołd dla jego odwagi, waleczności i władztwa.
    
    Pierwszy raz miałam przed oczami czarnego kutasa… Z pietyzmem ujęłam to berło i poczęłam ustami pieścić czubek…
    
    Moim zachwytom i pochwałom nie było końca.
    
    - Mój ty władco! Masz taką wspaniałą włócznię! Doskonały atrybut twej męskości i dominacji!
    
    Robiłam mu dobrze ustami z taką pasją, że aż sama siebie nie poznawałam.
    
    - Chcę być twą białą, uległą niewolnicą…
    
    Podniecał mnie ten kontrast. ...
«12...4567»