1. Ciało pedagogiczne (I): Dzień Nauczyciela


    Data: 16.10.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci

    ... zajęcia.
    
    Nie wiedziała jak uda jej się je przeprowadzić, ale nie mogła dać poznać po sobie, że stało się coś złego.
    
    ***
    
    Czterdzieści pięć minut to niewiele, ale w przypadku Beaty była to niemal wieczność. Męczyła się prowadząc lekcję, w głowie mając sceny ze zdjęć. Następna przerwę znów spędziła w łazience, próbując zimną wodą ugasić pożar, jaki wywołał w niej strach w obliczu nowej, niespodziewanej sytuacji.
    
    Na szczęście miała teraz wolną godzinę i mogła spróbować uporać się z własnym lękiem.
    
    Nie pozwolono jej jednak. W kieszeni zabrzęczał dzwonek telefonu. Drżącą dłonią uniosła klapkę aparatu. Nie znała numeru, który pojawił się na wyświetlaczu.
    
    - Słucham - rzuciła do słuchawki.
    
    - Jak tam pani profesor? - rozpoznała głoś Konrada. - Smakowały czekoladki?
    
    Poczuła przypływ gniewu. Potężny. Niewyobrażalny. Rozejrzała się na boki. Korytarz był pusty. Kolejne lekcje się już zaczęły.
    
    - Ty gnoju! Ty pieprzony gnoju! - syknęła, czerwona ze złości. - Skąd to masz!?
    
    Usłyszała głośny śmiech swojego ucznia. Brzmiał złowieszczo i tryumfująco.
    
    - Złe pytanie zadałaś - stwierdził Konrad, bezceremonialnie przechodząc z Beatą na "ty".
    
    - Skąd to masz, mały skurwielu!? - gniew odbierał rozum nauczycielce.
    
    Wciąż słyszała dziki śmiech młodego Karskiego.
    
    - "Skurwielu" do ucznia? Pani profesor, tak nie można - cmokał do słuchawki Konrad.
    
    - Pieprz się gnojku!
    
    Śmiech urwał się nagle.
    
    - Koniec z tym obrażaniem belferko! - głos jej ucznia nabrał ...
    ... ostrych tonów.
    
    Beacie odebrało głos. Jak ten szczyl się do niej odzywa! To nie mieściło się w głowie!
    
    - Powiem ci skąd to mam, choć nie muszę - powiedział Konrad. - Mój stary lubi dużo wiedzieć o swoich przeciwnikach i sprzymierzeńcach w radzie miejskiej i w ogóle... w mieście. Ma człowieka, który zbiera dla niego takie informacje... byłego glinę, niezbyt sympatycznego, ale skutecznego jak cholera. To on namierzył twoją przeszłość, na moją prośbę oczywiście. Kosztowało mnie to trochę kasy, ale... warto było.
    
    - Ty sukin...
    
    - Powiedziałem zamknij się! - warknął Konrad.
    
    - Co zamierzasz dalej? - powstrzymując gniew zapytała Beata.
    
    - Ooo, to jest właściwe pytanie - pochwalił ją młody Karski. - Otóż, jak mówię warto było, mam kilka kompletów kopii w domu. Wspaniałe foty, prawda!
    
    - Jesteś chory - stwierdziła zrezygnowana Beata.
    
    - O nie! Nie jestem chory - poprawił ja Konrad. - Jestem napalony. Na ciebie, pani profesor, a ty jeśli nie chcesz, by świat poznał twoją niezbyt chlubną przeszłość, będziesz spełniać moje zachcianki.
    
    - Coo!? - niemal krzyknęła nauczycielka.
    
    - Nie udawaj zaskoczonej! Wiedziałaś od momentu kiedy zadzwoniłem jak to się skończy!
    
    - Ty parszywy zasrańcu!
    
    - Zamknij się! - warknął Konrad. - Jeśli nie masz ochoty być posłuszną małpką, będziesz miała okazję to udowodnić! Jestem w kiblu dla chłopaków, na górze. Wiem, że masz teraz wolną godzinę, masz być u mnie za pięć minut, albo...
    
    - Albo co, gnojku! - złość Beaty przerodziła się w ...
«1234...10»