-
Ciało pedagogiczne (I): Dzień Nauczyciela
Data: 16.10.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... rezygnację. Straciła impet. - Wiesz co pani profesor! Masz cztery i pół minuty na pokazanie jaka jesteś harda! - usłyszała, po czym Konrad przerwał połączenie. Patrzyła z gniewem na telefon, jakby on był czemuś winien. Kipiące w niej emocje kotłowały się, a ona stała zdezorientowana na środku korytarza. Minutę, może trochę więcej. Potem biegiem ruszyła w stronę najbliższych schodów. *** Niepewnie, z obawą uchyliła drzwi do toalety chłopców, rozglądając się czy ktoś jej nie widzi. Serce biło jej jak oszalałe. Nerwy i stres sprawiły, że adrenalina pompowała krew z niebywałą prędkością. Wsunęła się do środka jakby powoli, uderzyła ją zapach papierosowego dymu i moczu. - Właź śmiało belferko! - usłyszała głos Konrada. - Nikogo tu nie ma, oprócz nas. Siedział w drugim końcu pomieszczenia, oparty o niewielki występ w ścianie. Niedbały poza, drwiący uśmiech pod nosem i wzrok zdradzający podniecenie. - Jednak jesteś - stwierdził. - To dobrze, oszczędzasz sobie tym samym mnóstwa nieprzyjemności. Rzuciła się w jego stronę niczym zwierzyna gotowa bronić swego życia przed drapieżnikiem. - Ty gnoju! Ty zboczony smarkaczu! Ty... Przerwał jej potok słów, zaciskając na ramieniu dłoń. Mocno, do bólu. Syknęła. - Co ty sobie myślisz!? - rzuciła mu w twarz. Zacisnął dłoń jeszcze mocniej. Beata miał wrażenie, że ręka zaraz jej odpadnie. - Myślę, że nie rozumiesz sytuacji - udawał spokojnego, ale głos mu drżał. - Jeśli nie będziesz posłuszna, jeśli nie będę ...
... z ciebie zadowolony kilka kompletów uroczych fotek na których dajesz dupy przemiłym panom ujrzy światło dzienne. - Ty mały, chory skurwielu - mruknęła cicho zrezygnowana. Zaśmiał się obleśnie. - Ciekawe co by powiedziało na ich temat nasze szacowne grono pedagogiczne? - parsknął. - A rodzice uczniów, pewni, że oddają swoje nastoletnie dzieciaki w dobre ręce? No i jeszcze pan Mariusz, niezwykle dumny, że jego dziewczyną jest najładniejsza nauczycielka w promieniu setek kilometrów, co on by na to powiedział? Patrzyła w oczy chłopaka i gdyby mogła spaliłaby go wzrokiem. Nienawidziła go z całej duszy. Gdyby mogła... . Teraz jednak milczała. - Tak sobie myślałem, że ciężko będzie ci zrozumieć swoją sytuację - z miną zwycięzcy powiedział Konrad. - Dlatego pomyślałem, że takie miejsce jak to, będzie doskonałe, żeby wyjaśnić ci na przykładzie co się właśnie dzieje. Tak to się mówi, prawda? Wyjaśnić na przykładzie, fajny zwrot. Młody Karski z każdym słowem niemal rósł. Upajał się swoją władzą nad swoją ofiarą. W jego wzroku pojawiało się coraz więcej niebezpiecznych blasków. - To musi być mocny przykład, więc... właź! - otworzył pierwszą z brzegu kabinę. Beata spojrzała w bok. Toaleta jak toaleta. Niezbyt czysta, niezbyt brudna. Deska była lekko rozklekotana, a ściana pełna przedziwnych rysunków i napisów. - Co chcesz zrobić? - głos nauczycielki drżał. Membrana lęku działała. Twarz Konrada wykrzywia się w złośliwym uśmiechu. - A jak myślisz? - spytał ...