-
Ciało pedagogiczne (I): Dzień Nauczyciela
Data: 16.10.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... wyraźnie podniecony. - Zerżnę cię pani profesor po prostu, ale najpierw obciągniesz mi tak dobrze, żeby kutas będzie błyszczał mi jak brylant! Tutaj, w zwykłym kiblu, żebyś zrozumiała, kto rządzi w tym układzie, który zaistniał między nami! Pchnął ją w stronę kabiny. Beata niczym sterowna lalka weszła do kabiny i usiadła na przykrytym deską sedesie. - Ściągnij bluzkę i cyckonosz! - prychnął polecenie Konrad. Nauczycielka złapała za ubranie, chcąc to zrobić i wtedy dotarło do niej, co się stanie za chwilę. "To nie dzieje się naprawdę!" - pomyślała. - Nie! Niedoczekanie twoje! - zbuntowała się. Podniosła się pospiesznie i odpychając trasującego wyjście z kabiny ucznia, wyskoczyła z niej. Drżąc ruszyła szybko w stronę wyjścia z toalety. Gdy znalazła się na korytarzu, złapała potężny haust powietrza. Chciała znaleźć się jak najdalej od tego miejsca, od tego wrednego, małego sukinsyna! Na wiotkich nogach oddaliła się. Przy schodach oparła się o ścianę, dysząc ciężko i przełykając gorzki smak frustracji i gniewu. Zerknęła w bok i zobaczyła Konrada wychodzącego z toalety. Nie widział jej, ale co innego przykuło uwagę Beaty. W ręku ucznia dojrzała białą kopertę, której zawartości się domyślała. Strach podszedł jej do gardła, niemal odbierając jej oddech. Sprzeciwiła się mu, nie mogąc znieść myśli, co chce z nią zrobić, ale... teraz pomyślała ze strachem o konsekwencjach. Straszne słowo! Kurwa! Dlaczego w życiu muszą być zawsze jakieś konsekwencje!? Ruszyła ...
... powoli w stronę, gdzie poszedł Konrad. Po dwóch minutach zobaczyła go z ręką na klamce sekretariatu szkoły. Kurwa!!! - Konrad! - krzyknęła, starając się nadać głosowi zwykłe brzmienie. Odwróciła się w jej stronę, błyskając złośliwie oczami. Jego ręka zsunęła się z klamki. - Słucham, pani profesor. Obok niego, na ławce siedział woźny. Sympatyczny, nieco już starszawy pan Mirek. Zerkał w ich stronę. - Chciałabym, żebyś wrócił do mnie na chwilę - z trudem przybrała nauczycielski ton. - Musze ci wytłumaczyć jeszcze jedno ćwiczenie. Lekki uśmieszek wpełzł na usta chłopaka. - Może później, pani profesor - zaproponował. - Chciałbym zostawić te papiery w sekretariacie. Machnął jej przed oczami kopertą, patrząc prosto w jej oczy. - Potem mam lekcję, więc może... - Dobrze, pani profesor - zgodził się Konrad. Chłopak doskonale odgrywał swoją scenę. Razem ruszyli z powrotem na górę. *** Toaleta jak toaleta. Rozklekotana deska, średnio czysto i mnóstwo naściennej twórczości. Beata po raz drugi w przeciągu kilkunastu minut znalazła się w tej samej kabinie. Znów siedziała na sedesie, a przed nią stał Konrad. - Pora na ćwiczenie o którym mówiłaś - zaśmiał się paskudnie jej prześladowca. - Ściągaj ciuchy! - Konrad... - Przymknij się! Wykłady zostaw sobie na lekcje! - warknął chłopak. Beata poddała się. Nie miała w tej chwili żadnych atutów, by sprzeciwić się chłopakowi. Zdjęła z siebie bluzkę, a potem biustonosz. Uwolnione pełne piersi z ...