1. Kolonia Kamili (XIX) (czy coś w…


    Data: 01.11.2021, Kategorie: niespodzianka, kolonia, Autor: FalangaJONSON

    ... młodzieżą.
    
    Daniel nalegał i był już w takim stanie, że proponował nawet szybki seks w męskiej ubikacji. Ja śmiałam się z niego, a im bardziej drwiłam z tych coraz bardziej desperackich pomysłów, tym on wymyślał nowe, coraz to durniejsze, z bzykaniem pod wodą włącznie. Ta eskalacja wariackich miejsc i sytuacji, które proponował stała się naszą zabawą. Wyostrzała apetyt.
    
    Nie wiem dokładnie jak to się stało, że nasz „problem” przeciekł do wiadomości innych wychowawców. Daniel pożalił się chyba żartobliwie podczas którejś odprawy.
    
    Od tej chwili, wszyscy nam współczuli oraz kibicowali. Trzymali za nas kciuki i pytali co dzień czy udało nam się wreszcie?
    
    Było to nawet zabawne. Na początku. Potem nudne, wreszcie dokuczliwe, zwłaszcza, gdy zainteresowanie pojawiło się również ze strony wychowanków.
    
    Okazało się, że kibicuje nam już cała kolonia. Może nie najmłodsze dzieciaki, ale starsza grupa Daniela wciągnięta została w tę „zabawę” i udzielała się z entuzjazmem. Denerwowało mnie to. Dałam to do zrozumienia Danielowi, któremu wcale nie przeszkadzało, że nasze życie intymne stało się rzeczą powszechnego zainteresowania. To co było zabawne przerodziło się więc w powód do sprzeczki. Daniel był już tak zdesperowany, że wynajął hotelowy pokoik w pobliskim miasteczku i choć mnie wydawało się to obskurne, pojechałam tam z nim i o ironio, wykorzystaliśmy ten czas i miejsce na soczystą awanturę.
    
    Do ośrodka wracałam jeszcze bardziej wkurzona niż przedtem. Nie dotarło do ...
    ... niego nic. W głowie miał jedno i to tylko było dla niego ważne. Gdy do tego powiedział mi, że pieniądze na hotel dostał ze składki jego chłopaków, wybuchłam i trzasnęłam drzwiami. Brakowało mi słów żeby dostatecznie mu naubliżać.
    
    Chyba powiedział coś swoim, bo nikt nie odezwał się do mnie na ten temat przez resztę dnia. I to że wszyscy wiedzieli o naszej kłótni dokuczało mi również.
    
    Daniel próbował ze mną porozmawiać, ale go zbyłam. Wcale mi nie przeszło i chciałam żeby zdał sobie sprawę z własnego głupiego zachowania. Miałam nadzieję, że dotrze to do niego. Nie mogłam się też doczekać końca tej żenującej sytuacji i samej koloni.
    
    Każdy wychowawca miał własny pokoik w bungalowie. Dzieciaki spały więc za ścianą nie wiele grubszą niż tektura. Łatwiej było w ten sposób kontrolować ich zachowanie. Cisza nocna mojej grupy zapadała o dwudziestej drugiej. Pozwoliłam im gadać do późna, tylko gdy rozkręcali się za bardzo, pukałam w ścianę. To wystarczało. Wreszcie, około pierwszej w nocy zamilkli. Przeszłam się po pokojach i policzyłam. Widok śpiących dzieciaków uspokoił mnie trochę, wiedziałam, że będzie mi ich brakować, gdy wszyscy rozjedziemy się wreszcie do domów. Nie byłam pewna czy chciałam załapać się na kolejną sierpniową kolonię.
    
    Wszystko zależeć miało od zachowania Daniela. Nie miałam ochoty jechać pokłócona, liczyłam na przeprosiny i przede wszystkim na to, że zrozumie co mnie naprawdę obraziło i zdenerwowało. Tamtej nocy poszłam spać wkurzona.
    
    Wydawało mi się, że ...
«1234...»