-
Kolonia Kamili (XIX) (czy coś w…
Data: 01.11.2021, Kategorie: niespodzianka, kolonia, Autor: FalangaJONSON
... obudziłam się całkiem przypadkiem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że nie jestem w łóżku sama. Nie dałam po sobie poznać, że nie śpię. Daniel tulił się do mnie, całując w kark przepraszająco. Nie miałam zamiaru reagować. Było gorąco, nie zamknęłam okna, a on po prostu przez nie wlazł. Gdyby ktoś, a dokładnie Hubert, który uwielbiał demaskować nocne eskapady, przyłapał go na czymś podobnym, zrobiłby mu awanturę nie mniejszą niż chłopakom przyłapanym na paleniu papierosów lub przemycaniu do obozu alkoholu. Potem odbiłoby się to na dalszym życiu Daniela jako studenta pedagogii. Dla Huberta, argument że byliśmy parą nie miałby żadnego znaczenia. Nie chciałam mieć z tym nic wspólnego, miałam nadzieję, że gdyby przyłapano nas w łóżku, Daniel miałby na tyle odwagi, żeby przyznać się, że to wyłącznie jego pomysł. Wyparłabym się wszystkiego i zwaliła całą winę bez skrupułów, w zemście za upowszechnienie naszego życia intymnego. W głębi duszy marzyłam jednak, żeby przestał już głaskać mnie po szyi i przeszedł wreszcie do rzeczy. Jakby przeczytał mi w myślach. Objął i złapał za biust. Popieścił przez koszulę, po czym rozpiął guzik i złapał za sterczący sutek. Twardy fiut napierał już od tyłu, a ja, dalej udawałam śpiącą królewnę. Ręka wjechała pod koszulę i wsunęła się w majtki. Nawet nie drgnęłam. Niech sobie nie myśli, że już rozwiązał wszystkie problemy. Pieścił. Powstrzymywał się. Czułam to, wiedziałam jak bardzo mu się chciało. Nie miałam nic przeciwko szybkiemu ...
... bzykaniu. Zwłaszcza teraz, gdy sytuacja tego wymagała, ale on najwidoczniej chciał ryzykować i postanowił przeznaczyć dużo czasu na grę wstępną. Może myślał, że ja spałam i chciał przebudzić mnie w delikatny sposób. O śnie nie było mowy, ale dopóki nie daję znaku życia, „śpię” i tak mam być traktowana. Wypięłam trochę tyłek. Niby w odruchu, niby przypadkiem. Wykorzystał to od razu. Dłoń w majtkach powędrowała pod spód. Gmerał w moczącej się cipce, delikatnie, nadal bez pośpiechu, drugą ręką odgarniając mi włosy z karku, którego nie przestawał całować. Dawno nie był tak delikatny. Zrozumiał. To mnie satysfakcjonowało. Poruszyłam się, wypięłam jawniej i otarłam. Niech bierze. Odpowiedział bezbłędnie. Majtki z pośladka powędrowały w dół. Uniosłam się trochę, gdy zaczęły niebezpiecznie trzeszczeć. No bierz, dosyć zabawy. Wreszcie poczułam twardego fiuta między udami. Był tak nabrzmiały i gorący jak chyba nigdy dotąd. Suwał nim pomiędzy wargami i podjęłam ten delikatny rytm. Chciałam go i myśl, że już za chwilę wreszcie się wsunie, przepełniała mnie podnieceniem. Modliłam się, żeby nic nie przerwało tej chwili. Chyba nabiłabym się na niego mimo wszystko, nawet gdyby ktoś zaczął walić nagle do drzwi, albo gdyby zawyła przeciwpożarowa syrena. Musiałam pochylić się do przodu, żeby ułatwić mu sprawę. Nie było już mowy o udawaniu, że śpię. Teraz był czas na rżnięcie i to powinien był szybko zrobić. Wypięłam się przyspieszając ślizg po fiucie. Wreszcie! Pomyślałam, że ...