1. Nie mów wiele, mój drogi


    Data: 20.11.2021, Autor: BigBrofist

    ... sam wyglądał zwyczajnie. Czarna koszulka i jeansy. Cóż, nie dumałam za długo, tylko zeszłam da dół, założyłam skórzane półbuty, zabrałam płaszcz i wyszłam przed dom. Zamknęłam drzwi – Daniel czekał w samochodzie.
    
    Na dworze panowała już ciemność. Granat nieba oświetlony był gwiazdami – wyjątkowo klimatycznie, by jechać w podróż. Miałam nadzieję, że niedługą – bezpieczniej czułam się w aucie, oczywiście, za dnia.
    
    Wsiadłam do samochodu i spojrzałam na niego. Posłał mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
    
    Droga mijała sympatycznie. Z radia na przemian leciały ballady i przeboje rockowe. Wyglądałam za szybę, a głowę miałam pełną przemyśleń – cóż on wykombinował?
    
    Nim się obejrzałam, Daniel zatrzymał się i dał znać, że jesteśmy na miejscu. Wysiadłam z auta i oniemiałam z piękna natury, jakie dane było mi wówczas podziwiać. Obszerne jezioro srebrzyło się delikatnie od blasku księżyca. Wokół rosła wysoka trawa, w oddali i na uboczu las. Początkowo nie wiedziałam, na czym skoncentrować wzrok i gdy się nad tym zastanawiałam, poczułam oplatające mnie w pasie ręce Daniela i jego głowę na moim ramieniu.
    
    - Coś tak czułem, że ci się tu spodoba – wyszeptał.
    
    - Mało powiedziane. Jest przepięknie – uśmiechnęłam się i ucałowałam go w policzek. Daniel odszedł na chwilę do bagażnika i po chwili znalazł się przy mnie z koszem wypełnionym przekąskami, lampkami do wina i trzema butelkami trunku. W drugiej ręce trzymał koc, który w moment został rozpostarty na trawie z ...
    ... widokiem na wodę. Rozsiedliśmy się wygodnie obok siebie, spojrzałam na Daniela i westchnęłam.
    
    - Naprawdę myślisz, że zdołam wypić to wszystko?
    
    - Sama nie, we dwoje będzie raźniej – otoczył mnie ramieniem.
    
    - Słucham? – rzuciłam pytające spojrzenie – Myślałam, że prowadzisz.
    
    - Poprowadzę, ale niekoniecznie zaraz czy w ogóle dzisiaj.
    
    Przewróciłam oczami. Nie pozostało nam nic innego, jak wzajemne cieszenie się swoim towarzystwem, dużo rozmów, żartów, jedzenie tych wszystkich wspaniałości i sączenie wina. Czas po jakimś czasie zatrzymał się, a alkohol w organizmie dał mi delikatnie we znaki i czułam się wprost świetnie.
    
    - Wystarczy ci już może tego wina – zasugerował Daniel, uśmiechając się pobłażliwie i odbierając mi kielich z ręki.
    
    - Na razie tak.
    
    - To co? – przysunął się twarzą do mojej – Popływamy trochę?
    
    - Co? Nie. Pochorujemy się, nie mam odpowiedniego stroju ani ręcznika.
    
    - O ręczniki zadbałem, ty o strój niekoniecznie. Proszę, chodź, będzie miło.
    
    - Zostanę tutaj, jeśli bardzo chcesz popływać, nie krępuj się – uśmiechnęłam się szczerze.
    
    - Dobrze – pogładził mnie po policzku i cmoknął w czoło – Chwilę się pomoczę, to nie potrwa długo.
    
    Sięgnęłam do koszyka po truskawkę w czekoladzie i jadłam ją powoli, napawając się jednocześnie widokiem mojego chłopaka, który rozebrał się wnet do bokserek. Spojrzał na mnie, puścił oczko i poszedł w kierunku wody.
    
    Minęło paręnaście minut, może pół godziny, odkąd Daniel zaczął relaksować się w jeziorze. ...
«1234...7»