1. Bard


    Data: 14.12.2021, Kategorie: historia, legenda, Autor: nikt

    W karczmie panował spokój. Nieliczni goście powoli sączyli rozwodnione piwo rozmawiając swobodnie. Półmrok wypełniający pomieszczenie uspokajał, tłumił głosy i zatrzymywał wścibskie spojrzenia, którymi byli obrzucani na ulicach miasta. Tu nikogo nie dziwiły kusze na plecach i długie miecze przytroczone do pasa. To miejsce było przyjazne dla takich jak oni. Tu akceptowano najemników. Oczywiście jedynie tych z odpowiednio wysokim żołdem. Karczmarz leniwie polerował ladę, gdy drzwi rozchyliły się z suchym trzaskiem. Cisza panująca w tawernie pękła pod naporem ulicznego hałasu, brutalnie wdzierającego się do środka przez otwarte drzwi. Człowiek w ciemnozielonym płaszczu zręcznie wślizgnął się do wewnątrz taksując pomieszczenie wzrokiem. Wrócił półmrok, wróciła cisza. Wrócił spokój. Barman skinieniem głowy wskazał nowo przybyłemu stół w rogu karczmy. Mężczyzna bez słowa skierował swoje kroki w tamtym kierunku, usiadł. Odrzucił kaptur na plecy, zamówił dzban wina i czekał. Znał procedurę i wiedział, że zaraz zjawi się jakiś poznaczony bliznami grubas z listem upoważniającym od któregoś z książąt. Usiądzie przed nim i zaproponuje jakąś śmieszną kwotę za to by ryzykował życiem w obronie kraju, o którym nigdy nie słyszał.
    
    A on się zgodzi.
    
    Utkwił wzrok w blacie stołu i czekał opróżniając powoli dzban.
    
    - Evan z Nysgard? - z zamyślenia wyrwał go dźwięczny kontralt. Alt? Do tej pory żaden grubas nie mówił do niego kontraltem. Może to kombatant spod Tyru? Tam podobno ucinano ...
    ... jeńcom niektóre istotne elementy ciała. Nieeee, wtedy to byłby raczej piskliwy sopran - ocenił trzeźwo, mimo sporej ilości alkoholu we krwi.
    
    Powoli uniósł głowę. Przesunął wzrokiem po opiętych obcisłym materiałem udach, krągłych biodrach, nad którymi wspomniany materiał się kończył odsłaniając lekko umięśniony brzuch i wąską talię.
    
    Kobieta.
    
    Pachniała mieszanką lekkich perfum i potu.
    
    Kontynuował wizualną wędrówkę prześlizgując się spojrzeniem po lekko opalonej skórze. Kilka centymetrów dalej napotkał jednak barierę w postaci obcisłej ćwiekowanej kurtki. Bariera nie okazała się jednak percepcyjną linią Maginota, bowiem skryte pod nią wdzięki wyraźnie uwypuklały cienki materiał, rozpalając wyobraźnię. Wzrok po chwili odpoczynku w cieniu krągłości podjął dalszą wspinaczkę. Tym razem napotkał gładką szyję spowitą kaskadą płomiennorudych włosów. U celu powitały go usta lekko wygięte w łobuzerskim uśmiechu i oczy. Lekko przymrużone, delikatne a jednocześnie drapieżne. Utonął w nich, zapominając o otaczającej go rzeczywistości. Pochłonęły go całkowicie, przez chwile znajdował się w innym wymiarze, innej przestrzeni, innym czasie.
    
    Przynajmniej do chwili, gdy płuca upomniały się boleśnie o kolejną dostawę tlenu. O oddychaniu też zapomniał.
    
    - Tak.. tak, to ja. - wychrypiał nie spuszczając wzroku ze ślicznej twarzy.
    
    Kobieta uśmiechnęła się, co spowodowało kolejny chwilowy deficyt tlenu w organizmie, po czym usiadła opierając się wygodnie.
    
    - Przyszłam żeby zaproponować ...
«1234...»