1. Mafia: Rzady bezprawa. Czesc 2


    Data: 16.12.2021, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    Co decyduje o tym, czy jesteś przestępcą? To, czy dałeś się złapać.To stare gangsterskie powiedzenie. Niewątpliwie jest w nim bardzo dużo prawdy.Ronald Diamond zaczął pracę dla mafijnej rodziny. Z początku nie musiał wykonywać żadnych szczególnie trudnych zadań. Był przydzielany jako ochroniarz. Wkrótce czekać go miał jednak prawdziwy chrzest bojowy. Krwawa rozprawa z Cabanero była coraz bliżej. Gabriel Bullit, głowa przestępczego rodu, wezwał do swojej rezydencji na Long Island Victoria Erazma. Był to zaufany człowiek bossa.- W czym mogę służyć, szefie?- Cóż. Uważam, że powinniśmy już zadać pierwszy cios naszym wrogom. Zbierz ludzi.- Ale co konkretnie mam zrobić? - zapytał Erazm.- Masz mi przynieść tutaj kilka łbów tych skurwysynów, najlepiej wcześniej oskalpowanych! - krzyknął Bullit, tak że głos rozniósł się po całym pomieszczeniu.- Rozumiem, szefie. Zrobię, jak każesz. Zapłacą nam krwią. Będą prosić o litość.- Litość? Wszystkich ich wybijemy, a truchła zakopiemy tak głęboko, że nikt nigdy ich nie znajdzie - oznajmił Gabriel.Erazm pospiesznie opuścił rezydencję swojego szefa, wsiadł do samochodu i skierował się w stronę centrum miasta. Gangster zebrał grupkę dziesięciu ludzi. Wśród nich znalazł się Ronald. Dla mężczyzny była to pierwsza okazja do poważnego ''pobrudzenia sobie rąk''. Wszyscy stawili się o omówionej porze w Hotelu America, będącym pod kontrolą rodziny Bullitów. Po chwili dołączył do nich Victor.- Dzisiaj macie żołtodzioby szansę, aby się wykazać. Jedziemy ...
    ... zrobić porządek na mieście - oznajmił.- Co konkretnie będziemy robić? - zapytał Ronald.- Szef kazał nam zlikwidować kilku ludzi od Cabanero. Dość pytań, czas działać.Wszyscy mężczyźni wsiedli do samochodów i odjechali. Czekała ich pełna pracy noc.''Victory'' było największym kasynem w Nowym Jorku. Mieściło się w centralnym Manhattanie. Zarządzała nim rodzina mafijna Cabanero, która czerpała z tego gigantyczne zyski. Tej nocy w lokalu bawił się John Falcon, człowiek blisko związany z przestępczą familią. Siedział przy stoliku w swojej honorowej loży i popijał whiskey. Do pomieszczenia wszedł nagle Morris, jego ochroniarz.- Szefie, limuzyna już przyjechała.- Dzięki Morris. Zaraz będę na dole - odparł dopijając drinka.Nagle mężczyzna usłyszał strzał, a jego ochroniarza przeszyło kilka śmiertelnych strzałów. Morris upadł martwy na ziemię. Do pokoju wkroczyli bezpardonowo dwaj gangsterzy. Szybko obezwładnili Falcona i położyli na ziemi.- No no no. Już nie jesteście tacy cwani, kurwa jego mać - powiedział Erazm z papierosem w ustach. - Ogłuszcie go i załadujcie do samochodu, mam dla niego specjalne rozrywki - dodał.Gangsterzy wynieśli nieprzytomnego Falcona z kasyna i załadowali do bagażnika jednego ze swoich samochodów.Mężczyzna ocknął się przywiązany do krzesła w jakimś opuszczonym magazynie. Wszędzie panował półmrok. Z góry oślepiała go wisząca żarówka.- Kurwa, kurwa, co się dzieje. Nic z tego nie pamiętam...- Trafiłeś do piekła - powiedział wyłaniający się z ciemności Victor - A ...
«1234...»