-
Mafia: Rzady bezprawa. Czesc 2
Data: 16.12.2021, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski
... syn głowy rodziny Bullitów. Dwaj mężczyźni dbali w tym momencie o oficjalne interesy swojej zbrodniczej familii. Spotkali się z kilkoma radnymi miejskimi, którzy liczyli na dotacje od ich wpływowego i bogatego ojca.- Nasz ojciec jest wdzięcznym filantropem. W ubiegłym roku wspomógł miasto dotacją w wysokości 4 milionów dolarów - powiedział Patrick.- Wiemy i jesteśmy za to mu wdzięczni. Bardzo wdzięczni. Ale burmistrz Hill planuję na najbliższe dwa lata kilka kosztownych i bardzo potrzebnych mieszkańcom inwestycji. Rodzina Bullitów zawsze interesowała się losem najuboższych - mówił Albin Swank, radny miasta.- Jakiego wsparcia oczekujecie od nas? - zapytał Johnny. - Z jakiej kwoty bylibyście zadowoleni.- Myślę, że... Wystarczyło by... No powiedzmy... 5 milionów dolarów - odparł polityk.- Dobrze. Ojciec z pewnością się zgodzi.Ale Johnny... - zawahał się Patrick. - Pięć baniek to dużo pieniędzy.Starszy z braci machnął ręką. Spojrzał ostro na brata, po czym swój wzrok skierował w stronę radnego Swanka.- Cholerny materialista z tego mojego brata - zaśmiał się lekko Johnny - Miasto dostanie pieniądze. Jeszcze przed końcem roku. Zadbam o to - zapewnił starszy syn.Nagle do sali nieoczekiwanie weszło czterech nieproszonych ludzi. Ze swoich płaszczy wyciągnęli pistolety maszynowe.- Ognia! - krzyknął Angus, lider tych gangsterów.Mężczyźni otworzyli ogień i ostrzelali wszystkich zebranych.- To pułapka! - krzyknął Patrick, po czym otrzymał śmiertelną serię z automatu.Upadł martwy na ...
... ziemię. Johnny, zdołał ukryć się za biurkiem. Odbezpieczył swojego colta i próbował oddawać strzały do napastników.- Gdzie jest ta cholerna ochrona - powiedział wychylając się i oddając strzały.Udało mu się trafić jednego. Wszędzie w pomieszczeniu była krew. Na podłodze leżały ciała dwóch zastrzelonych przez gangsterów radnych miejskich. Johnny widział też postrzelone zwłoki swojego młodszego brata.- Cabanero was przysłali? - krzyknął Bullit.Po sali rozległ się pogłos przeładowywanej przez gangsterów broni. Johnny miał już tylko dwa strzały w swoim rewolwerze. Wiedział, że jego koniec jest już bliski. Wstał zza biurka i zaczął strzelać do swoich przeciwników. Pierwsza kula przeszyła jednego z mężczyzn na wylot, druga chybiła. Dwaj pozostali gangsterzy wycelowali swoje automaty w kierunku Bullita, po czym nacisnęli na spusty. Johnny'ego przeszyła momentalnie fala gorących pocisków. Do ust napłynęła mu krew. Zachwiał się na nogach i upadł. Przestępcy podeszli do leżących w sporych rozmiarów kałuży krwi zwłok.- Zadanie wykonane. O'Donell powinien być zadowolony - skwitował Angus.Ronald czuł się poniżony. Stracił w oczach szefa. Został przydzielony do ochrony Sama, jednego z synów głowy rodu. Stojąc przed drzwiami gabinetu mężczyzny, usłyszał fragment jego rozmowy telefonicznej.- Ale jak to? Kto zarąbał Johnny'ego i Patricka? Jakim cudem to zrobili w zasrany biały dzień?Słowa te, choć ledwo słyszalne przez ciężkie drewniane drzwi, mocno zainteresowały trzydziestolatka. Domyślił się, że ...