1. Mafia: Rzady bezprawa. Czesc 2


    Data: 16.12.2021, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    ... Falcon to jeden z zaufanych ludzi Cabanero. No nic. - skwitował podpalając sobie papierosa zapalniczką - Sami musimy odpowiedzieć na terror jeszcze większym terrorem. Seamus, powiadom chłopców, że czeka ich w najbliższych dniach sporo brudnej roboty.- Tak jest, szefie - odpowiedział krótko gangster, po czym błyskawicznie opuścił pub.Wtenczas już Ronald zdążył wrócić do głównej siedziby rodziny Bullitów, mieszczącej się na Long Island. Powiadomił o pozbyciu się ciała. Gabriel, głowa rodu, wyprawił niewielki bankiet dla swoich ludzi. Miała to być nagroda za dobre wykonanie powierzonego im zadania.- Wnoszę toast za naszych nowych ludzi, ojcze. Są twardzi, tak jak potrzeba i nie zawahali się nawet przez moment - mówił Patrick Bullit, unosząc do góry swój kieliszek szampana.- Teraz dopiero zacznie się wojna. Pewnie wkrótce Cabanero naślą na nas tych swoich jebanych Irlandczyków - mówił Erazm, popijając swego drinka.- Tym skurwysynom też pokażemy co potrafimy - wyrwał się ze swoją odpowiedzią Ronald Diamond. Był bardzo pewny siebie. Jednak jego dość bezczelna wypowiedź nie mogła przejść bez uwagi. Do mężczyzny podszedł Gabriel.- Cóż za arogancja. A kim ty, kurwa mać, jesteś, aby pouczać mnie co mam z nimi zrobić?- Daj mu spokój, szefie. To tylko jeden z nowych, nie zna jeszcze wszystkich zasad - uspokajał Victor.Szef zdzielił w twarz Ronalda. Ten upadł na kolana, a z nosa zaczęła lekko cieknąć mu krew.- Tutaj jest twoje miejsce, bezczelny kundlu. Ja będę decydował, kto, kiedy i ...
    ... jak się będzie tutaj odzywał. Tym bardziej do mnie. Jeszcze jeden taki numer, a każę odciąć ci kutasa tępą brzytwą i włożyć do twojego zasranego ryja - groźnie odparł lider mafijnej rodziny, spoglądając spode łba.- Przepraszam. To... Już się nigdy nie powtórzy - wymamrotał Diamond, podnosząc się z ziemi. Z kieszeni wyciągnął chusteczkę i przystawił sobie do krwawiącego nosa.- Ja kurwa myślę. Pozostali chyba też zrozumieli moją aluzję. Ale szczeniak miał w sumie rację. Z Irlandczykami też musimy sobie poradzić. Czuję w kościach, że nasi wrogowie już zbierają siły. Wkrótce uderzą. Powinniśmy się do tego przygotować.Wendetta to świętość dla każdej szanującej się rodziny mafijnej. To jedyna zasada i jedyne prawo, jakie obowiązuje w tym zdeprawowanym świecie. Kto go nie przestrzega - szybko ginie.- Namierzyliśmy ich szefie - powiedział przez telefon mężczyzna w biało-czarnym garniturze, siedzący w fotelu w surowo umeblowanym mieszkaniu. W ustach popalał drogie kubańskie cygaro.- Bardzo dobrze, Angus. Masz zadanie zlikwidować obydwu - odezwał się głos w słuchawce.Mężczyzna wstał, pospiesznie kierując się w stronę wyjścia. Opuścił kamienicę, w której przebywał i wsiadł do czerwonego Cadillaca, gdzie czekało na niego już trzech ludzi.- Szef dał na jasny rozkaz. Mamy zlikwidować Johnny'ego i Patricka Bullitów. Obaj są w Empire State Building. Nie hamujcie się, mamy mokrą robotę do odpierdolenia.W budynku tego największego nowojorskiego wieżowca przebywali właśnie najstarszy i najmłodszy ...
«1234...»