-
Rzymianin (II)
Data: 17.01.2022, Kategorie: historia, Autor: domicjan
... wielokrotnie jej to mówił, ale ona znała swe miejsce w szeregu. Nie była idiotką. Jego słowa nie robiły na niej wrażenia. Uśmiechnęła się szeroko. Jej żeby były na prawdę zadbane. Rzadkość wśród niewolników. Lucius cenił sobie tą śnieżną biel. Marcja zsunęła się na sterczącego fallusa Varro. Mężczyzna zanurzył się w jej ciepłej i wilgotnej norce. Znał już doskonale jej zakamarki, ale za każdym razem moment wtargnięcia we wnętrze jej łona był dla niego niesamowitym doświadczeniem. Chwycił ją za złote loki i zaczął szybko ją posuwać. Jego penis ruszał się w tempie rydwanu, który chciał zdobyć laur zwycięski na circus maximus. Lucius zaczął szczypać swoją niewolnicę w pośladki. Klepał ją w dwa półdupki, które rytmicznie nabijały się na jego gladiusa. Odczuwał błogą rozkosz. Czuł , że orgazm zaraz nadejdzie. Od tego momentu dzieliły go tylko chwile. Przyśpieszony oddech oraz ruchy wskazywały na to, że zaraz eksploduje. Jego penis zaczął pulsować jeszcze mocniej, aż w końcu wytrysnął. Strugi nasienie wypełniły łono Marcji. W końcu mogła odpocząć. Mimo, że jej pan nie lubił długich zabaw to wiedział jak zmęczyć kobietę. Jej plecy były zlane potem. Miała ochotę wziąść kąpiel, ale na to musiała poczekać aż jej pan i władca opuści swój dom. Szybko ogarnęła się i odziała mężczyznę. Wyglądał dostojnie. Gdyby nie to, że należał do podupadłego rodu mógłby być nawet senatorem, albo nawet lepiej - cesarzem. Z rozmyślań wyrwał ją ostry ton Luciusa - Marcjo! Szybciej! I tak poświęciłem ...
... ci dzisiaj wiele czasu. Gdzie są moje sandały - pytał gniewnie Rzymianin. - Nie gniewaj się panie. Już je zakładam. Przyklękła na posadzce i podniosła nogę mężczyzny. Wsunęła na stopę sandał. To sam uczyniła z drugą nogą. Mężczyzna szybkim gestem ręki odprawił niewolnicę. Ta ukłoniła się mu i wyszła z pokoju. Lucius Ovidius Varro zszedł po schodach swojej rezydencji. Na dole czekała już na niego lektyka oraz straż przyboczna. Nie śpieszył się. Szedł powoli. Wiedział jak wszystkich irytuje to, że muszą na niego czekać. Bawiło go to. Wsiadł do lektyki. Niewolnicy oraz strażnicy ruszyli. Droga była długa. Prawie dwie godziny Nubijczycy musieli dźwigać na swych barkach swego pana. Eskorta Luciusa była w lepszej kondycji. Uzbrojeni w skórzane zbroje oraz krótkie włócznie byli wystarczająco niebezpieczni, by zmierzyć się z każdym przeciwnikiem. No może nie każdym. Na pewno w uzbrojeniu nie dorównywali legionistom, ale tym nawet Varro nie miał zamiaru wchodzić w drogę. Arena była już widoczna na horyzoncie. - Szybciej! Szybciej! - poganiał swoich niewolników Rzymianin smagając ich po plecach swoim kijem. Mężczyzna nie mógł się doczekać rozlewu krwi. Już z daleka słychać było wrzaski tłumów. Z ich reakcji dźwiękowych można było odczytać co w danej chwili może dziać się na arenie. Nawet ślepy miałby przyjemność z widowiska. Plebs był zadowolony. Dostali chleba i igrzysk, a gubernator Judei nie pożałował także paruset beczek wina. Na trybunach czekało już na niego zarezerwowane ...