-
Rzymianin (II)
Data: 17.01.2022, Kategorie: historia, Autor: domicjan
... fascynująca. Końskie kopyta wzbijały tumany kurzu. Gladiatorzy Tacitusa zabijali wojowników przeciwnej szkoły bez miłosierdzia. Tylko Saml, Dios oraz Seka nie odstępowali pola przeciwnikom. Egipcjanka zarzynała przeciwników jak świnie. Nie bała się dzikich koni, które kopały wrogów. Saml wskakiwał za je jeźdźców i strącał ich z konia podrzynając im gardło. Nubijczyk powodował zamieszanie. Cała trójka świetnie dawała sobie radę. Byli jak siepacze. Udało im się zepchnąć przeciwników do defensywy. Grek Dios był ranny. Z jego boku broczyła się krew. Mimo to jego trójząb celnie trafiał w przeciwników. Walka szybko się skończyła. Strat było wiele. Quintus stracił cały tuzin gladiatorów. Lucius też nie miał się czym chełpić. Z dwunastu ludzi przeżyło tylko trzech. Trybuny wiwatowały. Z trybun leciały kwiaty. Publiczność krzyczała i gwizdała. Na dzisiaj był to koniec. Gladiatorzy Luciusa Ovidiusa Varro nie mieli już walczyć. Rzymianin opuścił arenę. Miał na dzisiaj lepsze plany. *** Lucius Ovidius Varro siedział w swej prywatnej łaźni. Marcja szorowała jego ciało. Mężczyzna relaksował się. Uwielbiał gorącą wodę. Czuł się rześko jak młody bóg. Co prawda nie był w sobie zakochany, ale miał poczucie swojej wartości. Dłonie niewolnicy nawilżały ciało Rzymianina wonnymi specyfikami. Jej pan lubił pachnieć piżmem, szczególnie wtedy kiedy wybierał się na ucztę do samego Marcusa Tuliusa Vibiusa, syna wpływowego senatora. Varro wiedział, że takie znajomości są cenne i to, czy lubił ...
... młodzieńca miało znaczenie drugorzędne. Vibius był prawdziwym zwolennikiem igrzysk. Interesowały go nie tylko walki gladiatorów, ale także wyścigi rydwanów. Młodzieniec był strasznie rozrzutny, a tą cechę Varro lubił najbardziej. U innych. Wiedział jak się dossać do takiej mlekodajnej krowy. Trzeba było tylko wiedzieć jak nie zabić przy tym zwierzęcia. Marcja zaczynała ostrym nożem golić głowę swego pana. Malutkie włoski wpadały do wody. Uwielbiał uczucie ostrza przejeżdżającego po jego czaszce. Czuł wtedy delikatne podniecenie. Niestety nie miał już dziś czasu na igraszki z niewolnicą. Pozwolił jej na szybkie i sprawne przygotowanie go do uczty. Kiedy nastał wieczór był gotowy. Jak zwykle nienagannie ubrany w togę, odświeżony i pachnący. Tak można było wkraczać w kręgi towarzyskie. Lucius Ovidius Varro tradycyjnie wybrał się na ucztę lektyką. Musiał ubrać płaszcz, gdyż noce w Judei były wyjątkowo zimne w porównaniu do dnia. Nubijczycy oraz eskorta dotransportowali go na miejsce spotkania. Rezydencja Marcusa Tuliusa Vibiusa znajdowała się na łagodnym wzniesieniu. Budowlę w stylu rzymskim otaczały piękne ogrody. Varro był zachwycony klimatem tego miejsca. Sam nie dbał o takie rzecz, gdyż prawie całe życie spędzał w drodze. Targi niewolników, areny wymagały wędrówki po całym imperium. Jedynym pocieszeniem było to, że w swoim krótkim życiu widział już spory kawał świata. Przed rezydencją powitał go orszak powitalny. Pełno w nim było półnagich tancerek, kuglarzy oraz innych ...