1. Licencjat z korupcji


    Data: 25.01.2022, Kategorie: studentka, wykładowca, zakochanie?, igraszki pod prysznicem, seks za ocenę, Autor: MrHyde

    Kto ma to za sobą, ten doskonale wie, że napisanie pracy licencjackiej to nie bułka z masłem. Zresztą każda rzecz robiona po raz pierwszy przysparza wiele trudności. Nie wiadomo, od czego zacząć, brakuje wizji całości, szwankuje logika argumentacji - co najpierw, co potem, i jak powiązać fakty - wreszcie trywialna, zdałoby się, technika pisania pozostawia dużo do życzenia. Kto twierdzi, że machnął prackę w ciągu jednej nocy, co się czasem słyszy, ten albo kłamie, albo oddał gniota. Chyba że jest geniuszem, jakich nie ma. Pisanie wymaga czasu. Jak się tę prostą prawdę zlekceważy - Co za truizm! Prawda zawsze jest prosta, a co najwyżej skutecznie ukryta. - będą kłopoty. Przekonał się o tym niejeden student i studentka, odbierając życiową lekcję pokory. Jedną z nich jest Julia. Popularne imię i historia typowa.
    
    Zapadła przejmująca cisza. Oboje wlepili wzrok w monitor laptopa. Doktor jeszcze raz powoli przewinął pierwsze strony tekstu, marszcząc brwi i niewyraźnie pomrukując. Wreszcie zdecydowanym ruchem zakręcił kółko myszy i wrócił do tytułu pracy. Zmierzył dziewczynę okiem surowego sędziego i wydał ostateczny wyrok.
    
    - Pani Julio, to nie jest praca licencjacka. Naprawdę nie mogę tego uznać.
    
    Spojrzał jej prosto w twarz. Zmroził spojrzeniem, poraził miną bezstronnego egzaminatora. Po raz pierwszy w trakcie spotkania trwającego już dobre pół godziny przyjrzał się buzi studentki. Była blada jak sufit świeżo po remoncie. Nawet kolor ust pokrytych różową pomadą zdał się ...
    ... mniej wyrazistym nim jeszcze przed chwilą, kiedy w młodym umyśle tliły się resztki nadziei, że może jednak, że Kniaziewski się zlituje, że nie będzie najgorzej.
    
    Przełknęła głośno ślinę. Jeszcze parę sekund zbierała myśli, tępo wpatrzona w błękitne oczy wykładowcy, którego szanowała za szeroką wiedzę i klarowne, przemyślane prowadzenie zajęć i lubiła, mimo że wzbudzał w niej lęk. Studia zupełnie ją przerosły. Nie była w stanie ani czytać tak dużo, ani pisać tak sprawnie, jak oczekiwano od studentów filologii. Słowa wykładowcy wzbudziły w niej gniew, nawet nienawiść, które jednak błyskawicznie ustąpiły miejsca poczuciu klęski, niemej rozpaczy. Resztką się, jąkając się i sepleniąc wydukała, śledząc wzrok mężczyzny kierujący się już, absolutnie bezczelnie, z jej oczu na dekolt:
    
    - Ale, panie doktorze, mogę to poprawić. Mamy jeszcze tydzień.
    
    Wciąż, jak przez poprzednie minuty, stała mocno pochylona. Cały ciężar ciała spoczywał na wysuniętych do przodu łokciach i przedramionach, spoczywających na blacie biurka. Zdało jej się, że wypowiadane przez nią słowa, albo pozbawione dźwięku, albo z innego powodu, wcale nie docierały do przeznaczenia. Kniaziewski, o co nigdy by go nie podejrzewała, jak zahipnotyzowany gapił się w niewielki skrawek przestrzeni zawierający się między jej tułowiem i rozpiętą od góry jasnobeżową koszulą. Zdała sobie sprawę, że w tej pozycji biała koronka przykrywająca piersi była w całości dostępna ciekawskim oczom siedzącego naprzeciw mężczyzny. W innych ...
«1234...12»