-
Licencjat z korupcji
Data: 25.01.2022, Kategorie: studentka, wykładowca, zakochanie?, igraszki pod prysznicem, seks za ocenę, Autor: MrHyde
... natychmiast, jak za zaklęciem Harrego Pottera. Rozejrzała się w poszukiwaniu krzesła, ale doktorek oczywiście musiał udać, że nie widzi zażenowania. Bezdusznie nie zaproponował zdruzgotanej dziewczynie, by usiadła. – I co teraz? - Nie wiem. – znów spojrzał w dekolt, dość wymownie. – Musiałabyś wszystko napisać od nowa, a przynajmniej gruntownie przeformułować i opatrzyć poprawnymi cytatami. Nie dasz rady w tydzień. – niechcący zwrócił się do niej „per ty”, łamiąc profesorską konwencję, której dotąd konsekwentnie się trzymał. Zorientował się, dopiero gdy słowa poleciały w eter. Zdziwił się łatwości, z jaką przyszło mu poniżyć dziewczynę. Gdyby zapomniał o formie grzecznościowej podczas innej rozmowy, lapsus nie byłby straszny. Dziewczyna nie poczułaby w tym niczego niestosownego. Jeszcze by się ucieszyła z takiego spoufalenia. Nie wtedy jednak, gdy bez skrępowania, zmrużywszy oczy, liczył otworki w lewej miseczce stanika. Julia zrezygnowana spuściła wzrok. Nogi dosłownie się pod nią ugięły. Omal nie opadła na biurko. W ostatniej chwili machinalnie wyprostowała plecy. W nerwowym odruchu poprawiła spódnicę, która i bez tego leżała, jak należy. Panicznie zaczęła szukać myśli, lecz jak na złość żadna nie chciała zapełnić pustki w głowie. Stała jak automat do gier wyświetlający napis „game over”, jak „zawieszony” komputer, przeciążony nawałem zadań. - Chyba że... – Kniaziewski pierwszy przełamał ciszę. – Jak chcesz, możemy spróbować w inny sposób. – Mówił wolno, ...
... wyraźnie, mimo że cicho, niemal sylabizując. Zmierzał wreszcie do sedna rozmowy. - Jak? Procesor w studenckiej głowie szczęśliwie się „odwiesił”. Zaczęły napływać myśli, niektóre z nich nieprzyzwoite i niemoralne – „Mam się zacząć rozbierać?”, napawające lękiem – „A jak ktoś wejdzie?”. Zaświtało jednak światełko nadziei na uniknięcie najgorszego. Że nie trzeba będzie zawieźć nadziei pokładanych w niej przez rodzinę, że nie trzeba będzie się przyznawać, że jest się głąbem a nie genialną filolożką. - Czasu masz niewiele, ale skoro chcesz popracować w sobotę i niedzielę... - A mogę? - Nie wiem, czy się uda, pani Julio. – Znów „per pani”, celowo – Możemy jutro zacząć. Powiedzmy, o jedenastej u mnie na Kopernika. Przynieś pendrive’a. Spróbuję ci wyjaśnić, jak trzeba pisać. Zrobimy razem pierwszą stronę. - Na Kopernika? - Nie wiesz, gdzie jest Kopernika? To kilka ulic stąd. Wynajmuję tam kawalerkę. Napiszę ci adres. – Sięgnął po bloczek kartek samoprzylepnych, napisał adres i godzinę i wręczył karteczkę zdezorientowanej dziewczynie. - Dziękuję. – przyjęła notatkę, z wahaniem, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Lekcja w mieszkaniu wykładowcy? Czy to nie nazbyt dwuznaczna propozycja? Czym to się może skończyć? - Kopernika czterdzieści osiem. Na trzecim piętrze. Aha, nie musisz pilnować zegarka. Jak przyjdziesz parę minut wcześniej, nic złego się nie stanie. – Kniaziewski dla pewności wyjaśnił jeszcze w kilku zdaniach, jak trafić pod wskazany adres. Uprzejmym, ...