Inny świat
Data: 31.01.2022,
Kategorie:
melodramat,
Romantyczne
Autor: Magdalena_M
Koniec sierpnia tysiąc dziewięćset czterdziestego siódmego roku był bardzo upalny. Żar słońca oblewał brudne, szare, obskurne, łódzkie kamienice i ulice pokryte kamiennym brukiem, po którym rynsztokiem płynęły pomyje. Stara Lisowa siedziała przed bramą na stołku i obserwowała jak muzykanci "rżną" na harmoniach w podwórzu naprzeciwko. Uniosła do góry grube, krzaczaste brwi, kiedy kątem oka zauważyła młodą dziewczynę idącą żwawym krokiem po chodniku. Jej tłusty, podwójny podbródek zaczął rytmicznie falować.
- Stefa, a ty gdzie tak lecisz? - zapytała i zawiesiła wzrok na drobnej, szczupłej szatynce.
- Do Parku Dziewiętnastego Stycznia.
- Hę!?
- Do Parku Helenów. Teraz ma zmienioną nazwę. Umówiłam się z Jankiem - odparła dziewczyna.
- Przypomnij mu, żeby wziął ode mnie spódnicę do zwężenia. Trochę zelżało mi w pasie - mówiąc to, uśmiechnęła się i poklepała po wielkim, okrągłym brzuchu. - Długo jeszcze będziecie biegać na te schadzki? Kiedy w końcu jakie zaręczyny będą?
- Oj ciociu, my się tylko przyjaźnimy i nic więcej - odparła, a jej policzki stały się pąsowe jak płatki róż. - Chcę się z nim pożegnać przed wyjazdem. Pędzę ciociu, bo się spóźnię.
W parku już z daleka dostrzegła wysokiego, szczupłego mężczyznę stojącego przy stawie, rzucającego zamaszyście małymi kamykami, które z pluskiem wpadały do wody. Miał na sobie ciemno-brązowe spodnie i białą koszulę, a czarne włosy w lekkim, artystycznym nieładzie. Słysząc szybki stukot obcasów, odwrócił się i ...
... utkwił głębokie, szare spojrzenie w stojącej przed nim postaci. Rysy jego twarzy nagle złagodniały, a oczy nabrały dobrotliwego wyrazu.
- Już się bałem, że nie przyjdziesz - mówiąc to, uśmiechnął się.
- Przyjaciół nie wystawia się do wiatru - powiedziała i delikatnie cmoknęła go w policzek.
- No i już wiesz, gdzie będziesz się uczyć? - zapytał.
- Chcę pójść w twoje ślady i być krawcową. Wujek Franek załatwił mi miejsce w szkole zawodowej z internatem. On ma teraz duże poważanie i znajomości, bo wybrali go na proboszcza parafii w Miłkowicach.
- Oooo, proszę. Tam jest ta szkoła?
- Nie, w Liskowie. Wujek będzie opłacał moje czesne. Nawet nie wiesz jaka jestem mu wdzięczna. Mnie nie byłoby na nią stać.
- Kiedy wyjeżdżasz? - zapytał.
- Pojutrze.
- Długo nie będziemy się widzieć. Będziesz pisać?
- Pewnie, że będę - odparła z uśmiechem.
Przez chwilę stali w milczeniu, a Janek przyglądał się jej dużym, orzechowym oczom i delikatnej twarzy otoczonej długimi, kręconymi kasztanowymi włosami z poprzeplatanymi gdzieniegdzie jasnymi refleksami. Jej krótka, cienka sukienka w kwiatki powiewała na wietrze, a stopy obute w sandały szurały po ziemi.
- Denerwujesz się? - zapytał.
- Tak - odparła.
- Będzie dobrze. Na pewno szybko się zaaklimatyzujesz - mówiąc to, delikatnie pogłaskał ją po policzku. - Dasz się zaprosić na dobre ciastko?
- Dobrze wiesz, że tak - odparła i uśmiechnęła się do niego.
Wolnym krokiem ruszyli parkową alejką w kierunku cukierni, ...