-
W poszukiwaniu nowej ziemi
Data: 01.03.2022, Kategorie: prehistoria, nieznajomy, natura, zwierzęta, Autor: Tamara
... pytająco. – To woda, napij się – powtarzam i nagle rozumiem. On nie zna mojej mowy. Jest z innego plemienia. Głupiec ze mnie, że wcześniej o tym nie pomyślałem. Wyjmuje drewnianą zatyczkę, przykładam otwór do ust i wlewam w siebie kilka łyków. Podaje mu, zachęcając, by się napił. Niepewnie wystawia rękę, by chwycić naczynie, robi krok w moją stronę i nagle traci równowagę. Szybko przekładam wodę do drugiej dłoni, chcę go złapać ale jest już za późno. Zwala się na ziemie, tuż obok martwego zwierzęcia. Wilki od razu to zauważyły i rzuciły się do ataku. Młodzieniec szybko się podnosi. Ponownie chwytam go za ramię i wciągam do siebie. Jest lekki, nie waży więcej niż nowo narodzony Kanaku. Ponownie ląduje w moich ramionach, tym razem jednak nie wbija mi paznokci w skórę, tylko obejmuję jedną ręką pod pachą za plecy, a drugą zarzucił na szyję. Jego twarz prawie uderza w moją, a nasze oczy się spotykają. Ma delikatne brwi, takie dziewczęce – długie i cienkie, z lekkim łukiem nad oczami. Przywarł do mnie całym ciałem i chyba nie ma zamiaru mnie puścić. Trzymam się dłonią górnej gałęzi, a wolnym ramieniem obejmuję wątłe ciało nierozwiniętego jeszcze mężczyzny. Pachnie suchą trawą i ziołami. Delikatnie i przyjemnie. Nęcono. Otwieram usta, chcę go uspokoić słowami, gdy gorący oddech jego ust dotyka moich warg i wpada we mnie. Milczę. Przez cienki materiał przenika do mnie jego ciepło i zauważam, że to przyjemne uczucie. Krew zaczyna szybciej krążyć, z wolna odczuwam ...
... niepokój jaki zwykle towarzyszy mi w bliskiej obecności z kobietą. Skóra zaczyna mrowić mi w przyjemny sposób. Płuca nagle chcą więcej powietrza. Dość! Co się ze mną dzieje?! Za długo byłem na słońcu?! Za długo byłem sam, bez niewiasty?! Wilki podeszły zgromadziły się wokół i patrzą z nadzieją na kolejną szansę. Chłopiec spojrzał w dół i lekko się zachwiał. Nie mogę go puścić! Nie mam też, ochoty trzymać go wtulonego we mnie. Zaraz wyczuje, że nie panuję nad sobą i zrobi się niezręcznie. Muszę zmusić go, aby sam trzymał się drzewa. Szybkie spojrzenie w jego twarz, w jego oczy. Czy nadal jest w nich strach? Jeśli nie... Mimo woli spoglądam na jego usta. Pełne wargi z idealnymi łukami nad smukłym noskiem przyciągają swoim kształtem, swoją barwą pełnej czerwieni. Unoszę wzrok. Jego oczy wpatrzone są w moje usta. Lekko mętny wzrok chłopca wprawia mnie w zdumienie. Czy on chcę mnie pocałować?! Chwytam jego dłoń i zrywam uścisk na moim karku. Unoszę jego rękę i zmuszam go, by chwycić się górnej gałęzi. Materiał zsuwa się, odsłaniając delikatne ramie. Chcę go odepchnąć, ale nadal mnie obejmuję. Nagle z jego ust słyszę kilka słów. W obcym, niezrozumiałym języku. Ma dziewczęcy głos. Delikatny, słodki i kuszący. Spogląda to na moje usta, to w moje oczy, a ja tracę nad sobą kontrolę. Mam tylko nadzieje, że przepaska na biodrach z grubego futra ukryje rosnącą męskość. Czuję jego nogę, jak delikatnie opiera się na mojej łydce. Jak powoli unosi się, ocierając swoim wnętrzem i zatrzymuję ...