-
W poszukiwaniu nowej ziemi
Data: 01.03.2022, Kategorie: prehistoria, nieznajomy, natura, zwierzęta, Autor: Tamara
... na kolanie. Nie mogę pojąć, co on wyczynia? Nie rozumiem jego zachowania? Nie rozumiem też siebie? Dlaczego jego bliskość wprawia moje ciało w dziwną rozkosz? Chłopięca dłoń opuszcza plecy i chwyta moja wolną rękę. Przytrzymuje ją i wkłada między nas. Co on zamierza? Wyśpiewuje kilka kolejnych słów i wsuwa mą dłoń pod materiał skrywający jego pierś. Sam sobie się dziwie, że na to pozwalam. Dotykam ciepłej skóry skrytej pod materiałem i oblewa mnie żar. Nasze usta przywierają do siebie. Całuję bez opamiętania i bez zahamowań. Zsuwam materiał z wątłego ramienia, odsłaniając kobiecą pierś. Przywieram do niej ustami. Cichy jęk i słowo w obcym języku wydają się pochwalać mój czyn. Słaby materiał, jaki skrywa tajemniczą istotę, ulega mojej sile i po chwili mam przed sobą piękną kobietę. Dziewczynę z drobnymi piersiami i dobrze rozwiniętymi biodrami. Pomagam uwolnić moje biodra z grubego materiału. Chwyta oburącz górną gałąź i zarzuca wokół moich bioder nogi. Obejmuję mocno. Robię krok w jej stronę, przyciskając do pnia. Puszczam gałąź i kładę dłonie na jej pośladkach. Moja męskość sama odnajduję drogę do jej wnętrza i wbijam się w nią całą siłą. Głośny jęk rozkoszy wypełnia martwe konary i pustkowie wokół nas. Dziewczyna wygina się w moją stronę, mrucząc jak kotka. Uderzam ponownie, sprawiając jej kolejną rozkosz, a ona odwdzięcza mi się słodkim pocałunkiem zakończonym przygryzieniem górnej wargi. Kolejny cios i kolejna nagroda – zawirowała biodrami, wygięła pupę, ...
... sprawiając, że poczułem opór jej wnętrza. Moje młode i wyposzczone ciało długo nie wytrzyma takiej rozkoszy. Nie przerywam uderzeń, chwytam ponownie górną gałąź, a ona szybko zakłada mi ramiona na szyje. Nasz wzrok znowu się spotyka. Długie rzęsy lekko opadają i unoszą się, przymykając najpiękniejsze oczy, jakie widziałem. Te oczy śmieją się do mnie i są pełne radości, szczęścia. Dziewczyna uwolniona z obowiązku trzymania nas na drzewie unosi wyżej kolana, pozwalając, bym czuł za każdym razem opór jej wnętrza. Daje mi całą rozkosz, jaką ma w sobie, a ja odwdzięczam się kolejnym uderzeniem, po którym z jej ust płynie słodkie westchnienie. Czuję, że długo nie wytrzymam, iż nadchodzi chwila, na którą czekałem bardzo długo. Mimo rozgrzanego powietrza, nad jałową ziemią, omiata mnie chłodny przyjemny dreszcz. To zbliżający się koniec. Skóra zaczyna mrowić. Mięśnie sztywnieją. Płuca nagle przestają pracować. Dłoń na jej pośladku układa się wygodniej. Mocniej zaciskam palce wokół gałęzi nad głową i zamykam oczy. Przywiera do mnie ustami, mocnej zaciska uda na moich biodrach i pozwala, bym uderzył w jej wnętrze ostatni raz i tam pozostał. Zastyga na chwilę, pozwalając, bym nacieszył się nią. Bym w pełni doświadczył rozkoszy, jakim mnie obdarowuje. Bym przyjął w całości dar niewypowiedzianej ekstazy. Zwierzęcy ryk, z mego gardła, rozrywa przestrzeń gasnącego dnia. Długie, powtarzające się raz za razem wybuchy, targają moim ciałem. Gorące delikatne ciało przywiera do mnie z jeszcze większą ...