1. Durnota (III)


    Data: 02.03.2022, Kategorie: znajomi, praca, podróż, Autor: Lantja

    ... ochoty szukać dodatkowego kierowcy.
    
    - Że jak, przepraszam - Konrad zbaraniał.
    
    - Dominik, na pewno ci wspominał, zabrali mi prawko za punkty, przekroczyłam troszeczkę prędkość, no i tak jakoś wyszło - dwa rumiane jabłuszka wyrosły właśnie na policzkach Katji, podkreślając jej delikatną, kobiecą urodę - zaoferował się, kiedy dzwoniłam w sprawie naszego wspólnego klienta. Gdyby nie on, musiałabym szukać na gwałt jakiegoś kierowcy - albo zapłacić komu trzeba za odzyskanie prawka, dodała w myślach z trudem ukrywając przed samą sobą rubaszny uśmiech, który wylazłszy na jej twarz, usadowił się obleśnie na pełnych wargach - tak, czy inaczej bardzo chętnie się z Tobą zabiorę. Jestem naprawdę wdzięczna.
    
    - Tak, tak słyszałem. To żaden problem - Konrad guzik słyszał, a właściwie guzik do niego docierało. Zupełnie nie wiedział, co ona plecie. Jego ograniczony umysł, przesiewał wypowiedź Katji z taką siłą, że zostało z niej tylko coś w stylu ”wspólnego, gwałt, z Tobą, bardzo chętnie, wdzięczna”. Skoro jednak miało to stworzyć mu kolejną możliwość spędzenia w jej towarzystwie paru minut, to niech sobie gada - Przyjadę do Ciebie rano, powiedzmy koło 9?
    
    Właściwie określenie „o 9-tej rano” było dla Konrada ciężkostrawnym żartem, postanowił jednak zachować dla siebie pogardę wobec ogólnie przyjętych norm.
    
    - Z tego co wiem, to pierwszy wykład zaczyna się dopiero o 17, więc chyba nie musimy się, aż tak śpieszyć. Może bądź po prostu przed 2-gą. Myślę, że spokojnie zdążymy.
    
    Jak ...
    ... mnie do tego czasu nie rozsadzi, to może i zdążymy - pomyślał Konrad, który przyzwyczajony do tego, że ludzie raczej kiepsko reagują na jego prawdziwe opinie, rzucił tylko krótkie - Masz rację, do zobaczenia! I odłożył słuchawkę, uświadamiając sobie, że będzie odtwarzał w swojej głowie tę rozmowę przez kolejne 3 godziny.
    
    ***
    
    Piątek. 13:30
    
    Konrad od co najmniej pół godziny kręcił się po okolicy, dysząc ciężko i odtwarzając w głowie, wszystkie możliwe scenariusze. Myślał o tym, jak zanurza swoją dłoń po między jej wilgotnymi udami, przedzierając się powoli do środka. Wyobrażał też sobie, jak ona pochyla się nad jego członkiem, drażniąc językiem nabrzmiałą od krwi główkę. Niespodziewana wibracja upchniętego w kieszeni telefonu, przywróciła jego świadomość światu.
    
    Próbując ukryć swoje pobudzenie zachrypiał niewyraźnie do słuchawki:
    
    - Konrad, słucham?
    
    - Cześć, tu Katja. Możesz powoli się zbierać, jestem gotowa.
    
    - Już jadę.
    
    Hasło „jestem gotowa” rozpaliło w Konradzie resztę uśpionych, bardzo, bardzo pierwotnych instynktów. Nie chciał już robić z nią tych wszystkich banałów. Nagle poczuł wzbierającą ochotę by pokazać jej wszystkie swoje zabawki, zawiesić przy ścianie i przeprowadzić przez ustalone granice, aż do końca.
    
    Wycofał samochód i dokładnie 4 minuty później był już pod jej kamienicą, gdzie ku jego zdziwieniu czekała na niego jego przyszła towarzyszka zabaw wszelakich. Wyglądała rewelacyjnie. Granatowe, wąskie spodnie opinające konkretnie zaokrąglone ...