-
Durnota (III)
Data: 02.03.2022, Kategorie: znajomi, praca, podróż, Autor: Lantja
... co sobie myślałam. Chyba jestem przewrażliwiona. ...i Maryjo zawsze dziewico... Konrad jeszcze mocniej wbił wzrok w nawierzchnię. - Daj spokój. Głupio wyszło, zapomnijmy o tym - powiedział nadal naiwnie wierząc, że na tym temat się zakończy. Czuł jak traci kontrolę nad własnymi reakcjami i wolał opóźnić moment, kiedy siły opuszczą go na dobre. - Tylko, że ja wcale nie chcę o tym zapomnieć - Katja przysunęła się na swoim fotelu. Jej miękka dłoń wylądowała na jego ramieniu i zjechała wolno w stronę umieszczonych na skrzyni biegów, palców Konrada. Bawiła się teraz opuszkami, dotykała paznokci, drażniła delikatną skórę między palcami żeby w końcu złączyć jego dłoń ze swoją. Trzymali się tak za ręce jak para nastolatków. Z boku wyglądało to zupełnie durnowato, ale Konradowi podobała się ta delikatna pieszczota. Nagle poczuł, że wytworzone między nimi ciśnienie powoli ustępuje. Wiedział, że kobieta przygląda się mu od dłuższej chwili. Przekręcił w jej kierunku głowę, a wtedy ona jakby tylko na to czekała, przesunęła się jeszcze bliżej, oparła głowę o jego ramię, wolną ręką pieszcząc jego kark i szyję. To może wydawać się głupie, ale nie chciał tego zepsuć. Nie chciał tego psuć seksem. Ochota rzucenia się na nią i zerwania z niej tej cholernej bluzki, albo szarpnięcia za kaskadę rozlewających się na plecach blond włosów, kiedy będzie się wbijał w jej ponętny tyłek, nie ustąpiła. Rosnący w ...
... spodniach członek dawał o sobie znać co raz wyraźniej. Mimo to wyraźnie czuł, że to nie jest dobra chwila. Tyle tylko, że co innego umysł, a co innego ciało. Jak ma wytłumaczyć swojemu rozumowi, że to nie czas i miejsce, skoro cała krew dawno już odpłynęła na południe. Katja nie przestawała. Zanurzyła dłoń między ułożone dwurzędowo guziki swetra, igrając teraz z materiałem bawełnianego podkoszulka, który założył nie wiadomo po jaką cholerę. - Katja stąpasz po bardzo cienkim lodzie. Dziewczyno nie drażnij lwa! - Konrad gorączkowo rozglądał się za jakimkolwiek zjazdem. Czuł, że nie ma zbyt wiele czasu. Zaledwie minuty dzieliły go od momentu, kiedy pożądanie rozsadzi mu mózg. Ale ona nie słuchała. Jej pełne wargi błądziły już po jego szyi, a diabły szeptały do ucha obezwładniające zaklęcia. W końcu udało mu się znaleźć zjazd. Zatrzymał samochód, złapał ją za nadgarstki i spojrzał głęboko w oczy - Opanuj się kobieto - wysyczał przez zaciśnięte zęby - Sam się opanuj - rzuciła wyzywająco, ale doskonale zdawała sobie sprawę, że i tak dawno już wygrała. Puścił jej ręce i przejechał kciukiem po rozchylonych wargach by chwilę później wsunąć między nie swój wygłodniały język. Nie odepchnęła go. Poddała się temu całkowicie i kiedy już chciała utonąć w jego ramionach, dać się pochłonąć słodyczy, którą ją obdarzał, Konrad odepchnął ją od siebie. - Siadaj z tyłu. - Yy, co? - Do tyłu!