-
Kamila nauczycielka (IV). Coraz bliżej
Data: 23.03.2022, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... to dobra pora na wskoczenie pod prysznic. Zrzuciła ciuchy w pokoju i nago wbiegła do łazienki. Zanim zamknęła się w kabinie rzuciła okiem za szybę. Dostrzegła zbliżające się ciemne chmury zwiastujące deszcz a może i burzę. No i dobrze, zmusi to w końcu Daniela, by wrócił i zajął się nią. Z tą myślą odkręciła kurek. Strumień wody spływający po jej nagim ciele działał na nią relaksująco i poprawiał nastrój, więc wizyta pod prysznicem trwała dłużej niż zazwyczaj. Gdy wreszcie zakręciła wodę, usłyszała silny odgłos deszczu uderzającego o szybę, parapet. Nie czekając sekundy, okryła się niedbale ręcznikiem i otworzyła drzwi chcąc wyjść po ubranie. Dzień trzeci, 19:00. Tym razem grali w kosza. Tak zapamiętale, że nawet nie zwrócili uwagi na zmieniającą się raptownie pogodę. Niektórzy już wcześniej zawinęli się do domków, ale Łukasz i Przemek kontra Bartek i Błażej mieli sobie coś do udowodnienia i dzielnie trwali na boisku. Krzysztof kiepsko radzący sobie z piłką stał obok boiska nieopodal Daniela przyglądającemu się tym zmaganiom. - 92:90, do stu coraz bliżej – krzyknął Przemek po umieszczeniu kolejny raz piłki w koszu. – Gdyby te twoje lamusy nie uciekły, może byłoby już po meczu – dodał złośliwie w kierunku Bartka. - Nie mądruj się, nie przywiąże ich łańcuchami – odparł ten twardo podając silnie piłkę do Błażeja. – Jedziemy z nimi. - Chyba nigdzie nie pojedziecie – mruknął Łukasz czując jak spadają na nich pierwsze krople deszczu. – Czas odpuścić. - Gramy, z ...
... cukru nie jesteśmy – upierał się Bartek. - Może i nie, ale leje coraz mocniej – odparł Przemek, zerkając po raz enty w niebo. – Dobra, koniec imprezy, zjeżdżamy stąd – krzyknął, gdy w po dosłownie kilku sekundach lunęła na nich istna ściana wody. Wszyscy ruszyli biegiem w kierunku domków. Konkretnie w kierunku pierwszego z nich. Problem w tym, że nie był to ich domek. Zawahali się, zatrzymawszy się przed drzwiami. - No czemu stoicie? – zareagował spokojnie Daniel. – Nie róbcie jaj i wchodźcie do środka. Otworzyli drzwi i znaleźli się na wprost schodów. Weszli na górę, wychodząc na korytarz. Ten ciągnął się przez może dwadzieścia metrów a po każdej jego stronie znajdowały się po trzy pary drzwi. Daniel ruszył do tych pierwszych po lewej otwierając je i zapraszając gości. - Wchodźcie – zachęcił ich i sam przeszedł do drugiego pokoju znajdującego się po lewej. Chłopacy weszli i od razu zwrócili uwagę na dwie rzeczy. Pierwszą były rozrzucone na podłodze damskie ciuchy. Drugą, kolejne drzwi, z prawej strony. Zza nich dobiegał lekki szmer, choć nie mieli pewności, czy nie ulegają złudzeniu, bo przecież równie dobrze mógł to być deszcz walący w szyby. - Ładnie tu – mruknął Przemek, ocierając dłonią wilgotne czoło i patrząc jak wszyscy pod nogi. - Chyba widzę majteczki naszej pani profesor – skwitował cicho, ale z widoczną ironią w głosie Błażej. - A gdzie ona sama? – zapytał Przemek, kierując mimowolnie wzrok w prawą stronę - Właśnie pewnie tam – skinął ...