1. Człowiek żyje po to, żeby kochać.…


    Data: 26.03.2022, Kategorie: delikatnie, związek, Autor: NeverShoutNever

    Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej. To właśnie powtarzałam sobie gdy szłam cienką ścieżką do sadu. Choć El’a znałam od piaskownicy, wciąż czułam jedynie przyjaźń. A co on czuł? Miłość? Nie wiem tego. Ale jeżeli dwójka ludzi zna się na wylot, a teraz ci ludzie leżą tu i oddają się sobie – to coś musi być na rzeczy.
    
    ***
    
    Dom babci El’a jest stary, poniemiecki. Naszym ulubionym miejscem jest kuchnia w centralnej części budynku. Ciepłe kolory ścian sprawiają, że chętnie się tu przebywa. Wiele się tu dzieje. Przychodzą goście, babcia przyrządza smakołyki, całe życie rodzinne skupia się w tym miejscu. Gdy już zmęczymy się towarzystwem, idziemy do pokoju El’a, do sadu lub nad staw. Tam odpoczywamy, rozmawiamy i pieścimy się.
    
    Gdy przychodzę, El siedzi bez koszulki łowiąc ryby.
    
    - Biorą? - pytam. Nie interesuję się wcale wędkarstwem, ale wiem że El mógłby opowiadać o tym godzinami.
    
    - Już mam pięć - nie patrzy na mnie. - Tylko okonie i płotki. Ale dzisiaj taki leniwy dzień... Nawet rybom nie chce się pływać. - Uśmiecha się. Wzrok ma utkwiony w spławiku. Przysiadam się. – Musimy być cicho, żeby ich nie przestraszyć.
    
    El ma piękne włosy ciemny blond, lekko za ucho. W jego piwnych oczach można się zatracić bez końca. Jest dobrze zbudowany. W wakacje dużo babci pomaga przy różnych pracach fizycznych.
    
    Siedzę cicho, nie odzywam się wcale. El zakazał. Opieram jedynie głowę o jego ramię. Dzień jest wyjątkowo upalny, dlatego na skórze ma kropelki potu. ...
    ... Pachnie tym swoim cudownym zapachem, który sprawia, że czuję się bezpieczna. Spławik znika pod wodą na ułamek sekundy. El błyskawicznie wyciąga małego okonia i wrzuca do wiaderka. Ryba szamoce się, ale potem uspokaja. Wokół nas latają ważki i motyle. Od czasu do czasu przeleci pszczoła, natomiast na dumnym kasztanowcu słychać ptasi koncert. El wyciera ręce w spodnie.
    
    - Ładnie wyglądasz - mruczy. - Masz na coś ochotę?
    
    - Lubię na ciebie patrzeć... Twoja babcia szykuje obiad. Kazała mi po ciebie przyjść.
    
    - Wolałbym ciebie od obiadu - wtedy już wszystko wiem. El nie jest idealny, ale działa na mnie... Nawet tego nie zauważyłam, dopiero teraz czuję, że mam wilgotne majteczki. Składa na moich ustach pocałunek, który mówi "pragnę cię" , ale także "ze mną jesteś bezpieczna". Jego język wkrada mi się do środka i czuję go, jak bada dokładnie moje policzki od środka, zęby i dziąsła. Nasze języki spotykają się na chwilę, ale El przestaje mnie całować i zdejmuje ze mnie skromną bluzeczkę. Sekundę potem jestem już także bez stanika. Pieści ustami moje twarde brodawki. Przygryza je i ssie. Ugniata swoimi dłońmi. Po moim ciele rozlewa się fala rokoszy. Odchylam głowę w tył. Jęczę cicho. Kocham go. Teraz już wiem.
    
    - Ściągnij spódniczkę - rozkazuje. - I bieliznę - robię co każe. Teraz już pół leżę pół siedzę przed nim naga, nic nie da się ukryć.
    
    - An, jesteś cudowna... - i zaczyna wodzić po moim nagim ciele palcem. Zaczyna od ust. Woń lata i woń El’a mieszają się, to cudowne ...
«1234»