1. Świat według Emilii (I)


    Data: 15.04.2022, Kategorie: nimfomanka, lato, Autor: emillienne

    ... układam włosy. Chyba z pół godziny stoję przed szafą z ciuchami. Pełna szafa a ja nie mam co na siebie włożyć. W końcu kompletuję jakoś garderobę na wyjście. Dzisiaj poszłam kluczem „wszyscy faceci moi". Muszę jakoś odreagować ten makaron. Postanowiłam sobie kiedyś, że dzień bez bzykania jest dniem straconym, lecz trudno nazwać bzykaniem dziesięciominutowe leżenie pod łysym facetem z makaronem między nogami. To była praca. Wieczór służy zabawie. Kozaczki z cholewką do pół łydki, krótka spódniczka, spod której widać koronkowe zakończenia pończoch i bluzka z dekoltem zapraszającym do oglądania moich cycuszków. Nie są wielkie, ale jako wabik się sprawdzają. Bieliznę ograniczam do minimum. To znaczy do stringów, które ledwie przykrywają mój łonowy kosmyk. Kosmyk, bo cipkę mam wygoloną w wykrzyknik, jak mówi na moją fryzurkę Dorotka.
    
    Lubię seks. On pozwala mi panować nad wielkimi samcami z ego większym niż Mamut. Pewnie nie jestem jedyną, która wykorzystuje to, co ma między nogami do realizacji własnych celów w tym świecie zdominowanym przez mężczyzn. Pewnie już u zarania dziejów samica, która lepiej umiała „sprzedać" swój towar, w nagrodę miała lepszego myśliwego a co za tym idzie więcej skór do ubrania i jedzenia dostatek. Seks istnieje od zawsze. Sama mechanika nie zmieniła się od tysiącleci. Oczywiście pomijam różne ekwilibrystyczne wyczyny. One i tak sprowadzają się do włożenia męskiego narządu w narząd damski i wielokrotnym jego poruszaniu w celu doprowadzenia do ...
    ... uwolnienia się z owego męskiego narządu pewnej ilości plemników, które to mogą, choć nie muszą, wbić się w komórkę wyprodukowana z kolei przez narząd damski.
    
    Gratulacje dla Natury za pozostawienie nam tego „mogą a nie muszą". Tenże właśnie margines błędu stał się największą siłą napędową ludzkości, a ja staram się tylko być jednym z wektorów tej siły. Oczywiście, na przestrzeni wieków zmieniały się konteksty seksu. Najpierw nie wiedziano, że „mogą a nie muszą", więc bzykano się w celach wyłącznie prokreacyjnych. I obie płcie były zdziwione, gdy po takim ruchanku brzuch mamusi nie chciał się powiększyć. Pewnie takie ruchanko bez poczęcia traktowano jako pewnego rodzaju anomalię. Może i chorobę. W końcu ktoś uświadomił sobie, że sama czynność jest dość przyjemna, i że brak owoców owej czynności powoduje, że nie trzeba się tak narobić przy polowaniu na Mamuty czy inne tego typu stworzenia. Czyli robimy sobie dobrze, a potem możemy wypoczywać, bo gąb do wykarmienia nam nie przybyło. Samice szybko wyczuły, że nie każde ruchanko musi kończyć się zwaleniem na jej głowę obsługi dodatkowego członka rodziny i zaczęły traktować te wolne „moce przerobowe" jako towar. Ceny na przestrzeni wieków były różne. Od kęsa jedzenia do pałaców. Zależy od epoki no i przede wszystkim od jakości samca, którego udało się złowić na swoje wdzięki. Jednak dopiero w XX wieku, gdy za pomocą środków chemicznych udało się „mogą a nie muszą" zamienić na „prawie nie mogą" zaczął się rozkwit transakcji wymiennych ...
«1234...7»