1. Świat według Emilii (I)


    Data: 15.04.2022, Kategorie: nimfomanka, lato, Autor: emillienne

    ... otwiera mi drzwi. Zostawiam w szatni kurtkę i wchodzę do Sali. Dorotka od razu macha do mnie zza stołu, przy którym siedzi kilka osób. Niektóre znam, niektóre nie. Może jakieś nowe mięsko się tam znajdzie? Dorotka już jest po paru szotach, widzę jak pożądliwie patrzy na ladę baru. Czyli będzie tak jak zwykle. Wypijam trzy szybkie szoty Tequili nie zawracając sobie głowy cytryną i solą. Musze dorównać towarzystwu. Obok Dorotki siedzi Mateusz, jej chłopak. Od jakichś dwóch tygodni. I pewnie jeszcze przez jakieś dwa najwyżej. Obok nich jeszcze dwie pary, których nie znam. A raczej dobrze nie znam. Jedną dziewczynę kojarzę. To ją widziałam zeszłego lata robiącą laskę kilku facetom na raz przed nadmorską dyskoteką Senso. Ci stali z wyciągniętymi fujarami, pili piwo i jarali szlugi a ona pracowicie ich ssała. Dostała później „z liścia" a oni poszli pić dalej. Siedziała rycząc na chodniku, więc pomogłam jej się pozbierać i wsadziłam do taksówki.
    
    Ona mnie też poznała i chyba się zaczerwieniła. Albo to takie oświetlenie. Obok niej siedzi jakiś jej kolejny królewicz. Wkłada już jej ręce za dekolt. Jest mocno pijany. Mam nadzieję, że ona dzisiaj nie zaliczy „liścia". Piję następnego szota. Krew zaczyna mi szybciej krążyć w żyłach. Wychodzę na parkiet na łowy. Muzyka grzmi a ja zatracam się w tańcu. Teraz jestem „Queen of Dance Floor".
    
    Budzę się dopiero koło dwunastej. Obok mnie chrapie Karol. To towar z wczorajszego wieczoru. Pomagał mi ściągnąć pijaną Dorotkę z baru, przyodziać ...
    ... ją co nieco i wsadzić do taksówki. Uznałam to za wystarczający wkład samczy w transakcje wymienną i zaciągnęłam go do mnie do domu. Bzykaliśmy się gwałtownie, nie oszczędzając mebli kuchennych ani łazienkowych. Zanim doszliśmy do sypialni musieliśmy zrobić przerwę na spożycie butelki wina. Przegadaliśmy przy tej butelce ze dwie godziny i już świtało jak wziął mnie po raz ostatni. I ten ostatni raz był cudowny. Nasze ciała dały już sobie radę z Tequilą wypitą w Trocadero, a wino wprowadziło je w lekko euforyczny stan, więc seks był cudowny. Nieśpieszny, trwający tyle ile potrzeba i kończący się tak jak należy. Zasnęłam uśmiechnięta i odprężona.
    
    Delikatnie wstaję z łóżka i idę do kuchni. Włączam ekspres i otwieram Reddsa, którego kilka butelek zawsze stoi w mojej lodówce. Świat jest piękny. Za oknem świeci piękne słońce, waginę mam porządnie wymasowaną i wylizaną, a poziom endorfin po wczorajszej, a raczej dzisiejszej nocy sprawia, że czuję się jakbym była po dobrej Gandzi. Piję Reddsa na przemian z kawą i rozmyślam.
    
    Facetów w moim dotychczasowym życiu dzielę na dwa typy – jebaków i marzycieli. Oczywiście z możliwością stanów pośrednich. Nie udało mi się niestety spotkać w swoim niedługim życiu marzycielskiego jebaki. Może tacy po prostu nie istnieją.
    
    Jebaki to, wbrew pozorom, nie zawsze duże chłopy, z przerośniętymi bicepsami. Ci sterydowcy tylko na takich pozują, bo inaczej im nie wypada. Niestety. U nich przeważnie sterydy zjadły nie tylko mózg, ale i spory kawałek ...
«1...345...»