-
Brother in law (IV)
Data: 20.04.2022, Kategorie: bez tagów, Autor: Kate
... nim?! Miała ochotę uciec, schować się w swoim mieszkaniu, pod kołdrą i nigdy już spod niej nie wychodzić. Ale przecież nie mogła zostawić Alexa. Nie mogła nie towarzyszyć mu w jego ostatniej drodze. Choćby z daleka, z ukrycia, ale musiała być obecna. Ten typ, jego brat, nie przeszkodzi jej w tym. Z resztą była prawie na sto procent pewna, że swoim zaproszeniem chciał sprawić by uciekła. Nie da debilowi tej satysfakcji! Walcz Abbie, bo pożre cię tu żywcem! Wyszła z ukrycia. Szła z dumnie uniesioną głową, ale miała wrażenie, że zaraz się przewróci. Jej ciało było dziwnie... nieczułe? Jakby ktoś wstrzyknął jej znieczulenie. Nogi niosły ją do przodu, ale była to chyba tylko kwestia przyzwyczajenia. Żołądek boleśnie się skurczył. Serce zdawało się zwolnić i uderzać raz na kilkadziesiąt sekund, wywołując przy tym nieprzyjemny ucisk w mostku. Na przemian czuła straszne gorąco i przejmujące zimno. Droga wydawała się nie mieć końca. W dodatku ten debil przez cały czas nie odrywał od niej wzroku. Zdawał się oceniać wszystko, począwszy od ubrania, poprzez uczesanie, do sposobu, w jaki się poruszała. Do ołtarza dotarła spocona i kredowobiała. Przyjrzał jej się uważnie. Twarz miał bez wyrazu, ale w oczach pojawiło się coś na kształt... troski? Jak to możliwe? Wspaniałomyślnie podał jej rękę. Niczym opiekuńczy, przyszły niedoszły szwagier. Przyjęła pomoc, ale nie odwzajemniła uścisku. Usztywniła palce, by jak najbardziej ograniczyć kontakt ich dłoni. Powód? Jego była ciepła i zadbana. ...
... Jej lodowata i skostniała. W dodatku ze skórą zniszczoną przez gorącą wodę i detergenty. Czemu kolejny raz myśli o takich pierdołach? Nigdy nie zwracała uwagi na stan swoich dłoni. Co prawda spierzchnięta skóra pękała, krwawiła i szczypała, ale wcześniej nie stanowiło to dla niej problemu. Taka była cena pracy na zmywaku w barze. Zmrużył oczy. No tak. Jasne! Panu doskonałemu kolejny raz coś nie pasowało. Szybko wyswobodziła dłoń i stanęła przed mikrofonem. Spojrzała na tych wszystkich bogatych i wpływowych. Jak ma cokolwiek powiedzieć? Przypomniały jej się te wszystkie szkolne wierszyki i przedstawienia, kiedy to zapominała słów. Koleżanki ją wyśmiewały, koledzy przezywali, a nauczyciele nie kryli rozczarowania. Potem spojrzała na trumnę. Leżał tam... Jej przyjaciel, jedyne oparcie. Jedyny bliski człowiek. Tylko jego miała na świecie. Tyle mu zawdzięczała. Tyle jej pomógł, tyle nauczył. Tak bardzo chciała się z nim pożegnać. Tak na swój sposób, na osobności. Ale nie mogła. Nie mogła przez nich wszystkich. Poczuła... wstręt. Jak oni śmiali zajmować miejsca prawdziwym przyjaciołom i znajomym Alexa? Jak śmiali, po tym wszystkim, co o nim mówili? Po tym jak traktowali go jak odmieńca, bo śmiał się postawić? Przecież go nawet nie znali.Oceniali tylko i plotkowali. Prawdziwi przyjaciele bali się przyjść. Stwierdzili, że pojawią się dopiero na cmentarzu, że będą trzymać się na uboczu, tak jak ona. Ukryci gdzieś między drzewami. Nie powinno tak być! – Mam opowiedzieć o Alexie? – ...